Gospodarka

Obalamy mit „Polski w ruinie”

Polska w ruinie, czy rozwój gospodarczy Polski na wysokim poziomie? Sprawdzamy ile prawy kryje się w słowach polityków PiS.

Hasło „Polska w ruinie” pomogło Prawu i Sprawiedliwości wygrać wybory w 2015 roku. To właśnie zbudowanie w znacznej części społeczeństwa poczucia, że kraj nie tylko stoi w miejscu, ale ulega momentami wręcz cywilizacyjnemu regresowi, pomogło zbudować wielki podział społeczny, jaki widzimy do dziś. Wszystko co złe stało się z winy elity III RP, która “rozkradła Polskę” pozostawiając miliony na ekonomicznym i społecznym marginesie, a dopiero teraz, dzięki Prawu i Sprawiedliwości, w końcu kraj “wstaje z kolan”. Jednak wizja ta ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Zgodnie z propagandą Prawa i Sprawiedliwości rozwój gospodarczy Polski od czasu zakończenia PRL był sterowany przez obce wpływy działające na szkodę kraju. Jednak kiedy spoglądamy na dane gospodarcze, to okazuje się, że byliśmy najszybciej rozwijającym się krajem postkomunistycznym w Europie, a warto przy tym pamiętać, że startowaliśmy z pozycji, w której byliśmy w tyle nie tylko za Europą Zachodnią, ale nawet za naszymi środkowoeuropejskimi i postsowieckimi sąsiadami.

PKB na mieszkańca (wg. parytetu siły nabywczej dane OECD):

1990 / 2015

Czechy 12 573 /  33 781

Węgry 8 305 / 26 467

Polska 6 188 /   26 534

Widzimy wyraźnie, że sporo nadgoniliśmy, wyprzedziliśmy m.in Węgry, które początkowo przewyższały nas zamożnością, a dystans do lidera krajów postkomunistycznych – Czech znacząco stopniał.

Biorąc pod uwagę same rządy PO, to PKB w Polsce na mieszkańca wg parytetu siły nabywczej wzrósł z poziomu 16 783 dolarów w 2007 do 26 513 w 2015, co oznacza zwiększenie o 58%. Jest to istotne osiągniecie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że mówimy o okresie kiedy na świecie od 2007 roku szalał wielki kryzys finansowy, który wpędził większość Europy w recesję. Polski rząd zachował się wówczas rozsądnie, prowadząc ostrożną politykę finansową bez pompowania wielkich ilości pieniędzy w gospodarkę, co odbyłoby się kosztem gwałtownego wzrostu długu publicznego. Za tym drugiem rozwiązaniem optowało wówczas Prawo i Sprawiedliwość.

Jedną z teorii budujących mit „Polski w ruinie” jest przedstawienie naszego kraju jako półkolonii (alternatywnie „kondominium”), z której wyprowadzany jest w większości wypracowany kapitał. Tą teorię obalają informacje o wzroście płac, średnia krajowa z 2691 zł w 2007 r. skoczyła do 4214 zł w 2015 czyli o 57 %, analogicznie jak wzrost całej gospodarki. Wynagrodzenia są pochodną wydajności pracy, a ta w ostatnich latach istotnie wzrosła, w znacznej mierze dzięki wiedzy i technologiom transferowanym przez firmy zagraniczne.

Najbardziej kłamstwa partii rządzącej widać w odniesieniu do rozwoju infrastruktury. W 2007 roku w Polsce było oddanych do użytku 674,2 km autostrad i 248,4 km dróg ekspresowych, podczas gdy już w 2013r., po zakończeniu wielkich inwestycji związanych z Euro 2012, było to już 1491 km autostrad i 1247,9 km dróg ekspresowych. Trwa także modernizacja w infrastrukturze kolejowej i stopniowa poprawa jakości obsługi pasażerów, także w dużej mierze dzięki większemu zaangażowaniu samorządów, które są rządzone przez „rujnującą” Platformę.

PKB w Polsce – prędkość rozwoju gospodarki w naszym kraju

Pozostaje pytanie, czy rozwijamy się wystarczająco szybko? Za pewien wyznacznik powinniśmy wziąć tempo wzrostu gospodarczego krajów Zachodniej Europy, kiedy były na podobnym poziomie rozwoju gospodarczego jak my dzisiaj. Wielka Brytania osiągnęła w 1977 roku poziom PKB na mieszkańca, który Polska miała w 1990, zaś poziom naszego kraju z 2015 roku osiągnęła na przełomie lat 2000/2001. Oznacza to, że to do czego doszła Polska w 25 lat, Wielka Brytania uzyskała w 23/4. Czy możemy mówić zatem o wielkiej dysproporcji tempa rozwoju?  

Warto sobie uzmysłowić, że oczywiście wiele rzeczy w naszym kraju można było zrobić lepiej, ale na tym polega ewolucja państwa, aby na podstawie doświadczeń i rozwoju kontroli obywatelskiej wprowadzać coraz lepsze prawo. Grzechem poprzedniej ekipy było podwyższanie podatków i dalsze mnożenie biurokracji, ale równocześnie rozwój wspierała stabilność sytuacji w kraju i nabierające sił społeczeństwo obywatelskie. Na pewno można powiedzieć, że problemem były także nadmierne koszty wielu publicznych inwestycji, czy nie do końca racjonalnie wydane fundusze unijne, jednak zasadnicze jest pytanie, czy tak dużo mówiący o ruinie politycy mają ofertę, która sprawi, że Polska zacznie szybciej doganiać Europę?

Teraz znamy już odpowiedź. Prawo i Sprawiedliwość nie zlikwidowało żadnej z barier rozwoju gospodarczego Polski. Wręcz przeciwnie, wszystkie patologie jakie dręczą nasze państwo, zostały doprowadzone do absurdalnych rozmiarów. Rekordowe tworzenie biurokracji liczone już w dziesiątkach tysięcy stron nowych aktów prawnych rocznie, brak ciągłości prawa, podwyższanie podatków, generowanie rekordowego deficytu budżetowego znaczą czasy nowej władzy w Polsce. Awanturnictwo i polityczna paranoja rządzących wprowadziły nas do grona państw niestabilnych, a społeczeństwo obywatelskie jest pod nieustannym atakiem mediów rządowych. Do tego nieudolność w wydatkowaniu środków unijnych i zatrudnianie nieprofesjonalnej kadry na wielką skalę, doprowadziło wspólnie do hamowania wzrostu gospodarczego, który spadł w III kwartale 2016 roku do 2,5%. Niewielu już pamięta czasy, kiedy Polska rozwijała się w tempie ponad 6% rocznie. Jeśli cokolwiek wróży Polskę w ruinie, to właśnie dalsze tak nieodpowiedzialne sprawowanie rządów przez Prawo i Sprawiedliwość.

fot. 360b/Fotokon/ Shutterstock

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie