Polityka i społeczeństwo

Nowelizacja IPN znalazła niewygodnego sojusznika. Rząd wolałby to ukryć

Polski MSZ próbuje desperacko ratować wizerunek rządu. Dyplomaci dwoją się i troją, aby wykazać, że konfliktu z Izraelem nie ma, jest tylko różnica zdań, a relacje z USA nie są zagrożone. Krytyka na rząd sypie się jednak ze wszystkich kierunków i wydaje się, że Polska stoi w sprawie osamotniona. Nieoczekiwanie PiS w swojej retoryce znalazł sojusznika. Jednak szybko okazało się, że nie było to dla dyplomacji pożądane wsparcie, ale bardziej powód do wstydu, o którym należałoby jak najszybciej zapomnieć. Otwartym sojusznikiem rządu został bowiem Ramzan Kadyrow, głowa republiki Czeczenii, człowiek Władimira Putina. Wsparcie ze słynącej z fałszowania historii Rosji jest wizerunkowym ciosem, sugeruje bowiem zbieżność standardów polityki historycznej. Jest to wsparcie niewygodne zwłaszcza dlatego, że przywódca pochwalił rząd za antybanderowski wymiar ustawy, czym dał dodatkowe paliwo mediom w Kijowie do podgrzewania antypolskiej retoryki i wpisania jej w silnie obecnie antyrosyjskie nastroje.

Kadyrow we wpisie w aplikacji Telegram koncentruje się na sprzeciwianiu się propagowania banderyzmu. Podkreśla, że “banderowskiej ideologii” nie pokona się pisaniem na nowo historii, bo ludziom trzeba dać w zamian jakieś inne idee. Przywódca republiki przestrzega PiS przed idącą w kontrze do Rosji polityką rządu. Sugeruje wręcz, że nie da się walczyć skutecznie z faszyzmem krytykując Moskwę:

“Restrykcyjne środki, kary i prześladowania niewiele pomogą, jeśli nadal będzie się prowadzić agresywną politykę zagraniczną w stosunku do tych, którzy uratowali świat od faszyzmu”.

Jest to kalka propagandowego przekazu dnia rosyjskich mediów, które często zasłaniają się “uratowaniem Europy od faszyzmu” niczym tarczą w kontekście konfliktu z Ukrainą. Jednak nie jest to jedyny kuriozalny element. Kadyrow kontestuje także rzekome obwinianie Rosji za przegłosowanie ustawy o IPN przez Izrael i USA, mimo że nic takiego nie miało miejsca. Posunął się nawet do tego, że wg niego Polska stała się ofiarą zachodniego interwencjonizmu, ponieważ poznajemy “efekty wtrącania się krajów niosących demokrację innym państwom”. Była to analogia do ukraińskiego majdanu, który w Rosji jest postrzegany jako ustawiona przez zachodnie służby i media prowokacja.

Niestety sprawa nowelizacji ustawy o IPN mimowolnie będzie postrzegana także przez pryzmat jej sojuszników. “Wsparcie” ze wschodu robi tutaj więcej szkody nie pożytku, ponieważ w odbiorze medialnym stawia nas mentalnościowo w jednym szeregu z Rosją, od czego przez lata prawica chciała się odcinać. Jest to o tyle kompromitujące, że są to jedyne głosy poparcia, jakie dyplomacja do tej pory realnie otrzymała. W całej sytuacji smutne jest także to, że nie da się zaprzeczyć, że absurdalna retoryka Kadyrowa nie jest wcale obca propagandzie PiS. Na przykładzie jego słów możemy sobie wyobrazić, jaki odbiór retoryka partii rządzącej wywołuje za granicą.

Źródło: wp.pl

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie