Gospodarka

Nieoczekiwane słowa w obozie dobrej zmiany. Polska nie gotowa na kryzys

Codzienne wyciągi do skarbówki - plan Morawieckiego na inwigilację
fot. flickr/KPRM

W środowisku chrześcijańskiej prawicy bardzo rzadko słyszy się jakąkolwiek krytykę pod adresem Prawa i Sprawiedliwości. Wpływy PiS są tutaj bowiem tak silne, że każdy, kto podejmuje się dyskusji ulega błyskawicznym ostracyzmowi. Szczególną świętą krową ostatnich miesięcy jest gospodarka, o której wolno mówić tylko w pozytywnych barwach. Nieoczekiwanie jednak w tej jednolitej narracji doszło do poważnego zgrzytu.

Na łamach sprzyjającego PiS chrześcijańsko-narodowego portalu Naszdziennik.pl ukazał się mocny komentarz Cezarego Mecha, byłego podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów w latach 2005-6, członka Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz autora ustawy o Komisji Nadzoru Finansowego. Należący do środka PiS a potem wspierający Marka Jurka ekonomista uderzył w stabilność polskiej gospodarki. Stwierdził on:

„Polska jest szczególnie narażona na skutki globalnego załamania koniunktury ze względu na silne uzależnienie od rynków i walut. Światowy kryzys w każdej chwili może pogrążyć polską gospodarkę.”

Mech skoncentrował się w swoich tezach na zagrożeniu płynącym ze zbyt dużego uzależnienia od zagranicznego kapitału, który ciężko się nie zgodzić, że bywa bardzo chwiejny w nastrojach wobec takich krajów jak Polska w sytuacjach kryzysu. Udowodnił to ostatni wielki kryzys finansowy, kiedy to inwestorzy zagraniczni masowo wycofywali środki zainwestowane na polskiej giełdzie jak i w naszej walucie.

„Polska jest krajem wyjątkowo uzależnionym od rynku kapitałowego i zagrożonym w przypadku wystąpienia turbulencji w tej strefie. Jest to związane z tym, że pod względem aktywów jesteśmy państwem opanowanym przez zagraniczne instytucje. Inwestorzy zagraniczni mają w Polsce ponad 2 bln zł”.

Ekonomista idzie dalej oskarżając dzielenie się zyskami z inwestorami zagranicznymi jako przyczynę nierównomiernego podziału PKB pomiędzy różne grupy społeczne. Wskazuje także na ich, jak można rozumieć, negatywne oddziaływanie na gospodarkę:

Siłę oddziaływania tych grup widać wyraźnie w debacie o pracy hipermarketów w niedzielę i w skutecznym wymuszaniu na Polakach niskich wynagrodzeń poprzez szantażowanie i sprowadzanie milionów Ukraińców.”

Tak zdecydowany komentarz w medium założonym przez Tadeusza Rydzyka, a którego redaktorem w przeszłości był nawet obecny poseł PiS – Artur Górski może dziwić. Jednak krytyka dr Mecha jest na swój sposób pozorna. Autorytet ekonomiczny prawicy nie prezentuje bowiem racjonalnego głosu w obozie władzy, ale udowadnia, że można być jeszcze bardziej radykalnym w szaleńczej retoryce stosowanej przez partię rządzącą. Słowa Mecha można bowiem skrócić do prostej sentencji, że w polityce gospodarczej rządu jest za mało PiS-u w PiS-ie. Uzależnienie od zagranicznego kapitału to tak naprawdę zagrożenie jak i szansa, ale zamiast prowadzić zrównoważoną politykę według Mecha trzeba ruszyć na krucjatę przeciwko inwestorom. Mamy zatem repolonizację, ale w oczach ekonomisty to za mało. Inwestorzy są przebiegli do tego stopnia, że zalewają Polskę tania ukraińską siłą roboczą, mimo to, że nikt na teren Rzeczypospolitej nie wjedzie bez zgody państwa, a jednym z największych orędowników zatrudniania Ukraińców jest nie wielki kapitał, ale Związek Przedsiębiorców i Pracodawców zrzeszający małe i średnie firmy.

Mamy tutaj najwyraźniej do czynienia z sytuacją, w której próbuje się wywrzeć presję na wicepremiera Morawieckiego do mocniejszego dokręcenia śruby. Mech powinien być świadomy jak wiele know-how z zakresu biznesu jak i samego kapitału do Polski wnieśli zagraniczni inwestorzy. Stanowią oni często zbyt silna konkurencję dla krajowych firm, ale dzieje się to z powodu przywilejów jakimi rządy w tym PiS ich nagradzają za inwestycje. Jest to hipokryzja. Faktem jest, że bogatsza gospodarka, to gospodarka mocniej połączona z otaczającymi rynkami. Jednak jest to zarazem organizm bardziej podatny z natury rzeczy na zewnętrzne kryzysy. Nie jest to powód do zamykania się na świat, ale korzystania z szans jakie oferuje, ale z równoczesnym myśleniem o zagrożeniach. Można korzystać z zagranicznego kapitału i równocześnie budować krajowy. Można wspierać wzrost krajowych wynagrodzeń przez rozsądną politykę podatkowa, a nie zrzucić winę na Ukraińców, którzy zapewniaj ręce do pracy w obszarach deficytowych gospodarki.

Jednym słowem gospodarce potrzeba racjonalnych decydentów, a nie ideologicznych zelotów. Polityka oparta na światopoglądzie, a nie twardych liczbach nieuchronnie odbiera wielu obywatelom szanse na dobrobyt.

Źrodło: Money.pl

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie