Polityka i społeczeństwo

Mocne słowa na prawicy. Publicysta obnażył niewygodną dla rządu prawdę

Jedną z najczęściej używanych w polityce metod stała się dezinformacja i celowe odwracanie uwagi od sedna problemu. W obliczu pojawiających się kryzysów, partia rządząca opanowała powyższe metody od perfekcji, dzięki czemu na każdy problem potrafi znaleźć proste i “moralnie słuszne” uzasadnienie dla swoich niepowodzeń. Jednak w całej fali narracji usprawiedliwiania się w przekazie prawicowych mediów umyka realny stan sytuacji politycznej Polski. Na powyższy element zwrócił uwagę popularny prawicowy publicysta Łukasz Warzecha, który obnażył to, co skrzętnie starano się od ukryć w prorządowych mediach:

Dziennikarz postanowił odrzeć realną sytuację międzynarodową z propagandowych tłumaczeń o “zdrajcach”, “Targowicy, “nagonce na Polskę”, “ofiarach”. Kiedy uznamy, że liczą się fakty, a nie wymówki i dzielnie winy, to okaże się, że nawet dla prawicowego elektoratu “król jest nagi”. Publicysta wyliczył podmioty, z którymi jesteśmy w praktyce w otwartym konflikcie: UE (KE), Niemcy, Francja, Rosja, Litwa, Ukraina, Izrael, “a być może za moment z USA”. Obrazuje to regres praktycznie na wszystkich strategicznych kierunkach polskiej polityki gospodarczej i bezpieczeństwa. Jeśli dodać do tego niedawne krytyczne słowa premiera względem Chin, to okazuje się, że jesteśmy sami. Ciężko bowiem mówić o lojalności Węgier, które równie chętnie, jak z Warszawa, współpracują z Moskwą.

Dla wielu czytelników wydaje się to tylko stwierdzeniem czegoś oczywistego. Jednak pod wpisem pojawiły się liczne wypowiedzi w stylu jak poniższa:

Pokutuje w znacznej części społeczeństwa przekonanie, że “walka o swoje” oznacza konflikt. Jest spór – tzn. nasi w końcu się postawili, wstają z kolan. Jest to tylko dowód na deficyt kapitału ludzkiego w polskim społeczeństwie, gdzie wciąż jesteśmy nauczeni, że do sukcesu prowadzi bezwzględna rywalizacja, a nie współpraca. Ignorancja na fakty to jednak nie tylko efekt solidnej pracy propagandowej TVP, ale także problem mentalnościowy dużej części narodu. W polityce do zwycięstwa prowadzi skuteczność działania, a nie moralna racja. Tymczasem Polska historia jest usiana przykładami nieudolności, którą co rusz w narodowym uniesieniu staramy się przekuć w sukces, ponieważ “moralne zwycięstwo”, “stanie po właściwej stornie”, “posiadanie racji” jest ważniejsze od osiągania zamierzonych celów. Powstania listopadowe, styczniowe, kampania wrześniowa i w końcu powstanie warszawskie to czołowe przykłady narodowych obiektów kultu, podczas gdy powinny być przedmiotem pamięci o ofiarach i przestrogą na przyszłość. Na podobnej zasadzie rząd dziś zrzuca z siebie choćby odpowiedzialność za spór z Izraelem, w którym spora część racji jest po stronie Polski. Jednak nie ma znaczenia w kontekście prostego faktu, że taka reakcja na nowe prawo była z góry do przewidzenia i obowiązkiem rządu było wziąć to pod uwagę – być skutecznym, a nie mieć tylko rację.

Łukasz Warzecha popadł w niełaskę w środowisku dobrej zmiany właśnie dlatego, ze nie godził się na politykę wiecznych usprawiedliwień i szukania winnych. W wywiadzie dla Super Expressu publicysta zamiast patriotycznego lamentu i licytacji nacjonalizmów oczekuje od władzy prostego, ale skutecznego działania:
“Polsce potrzebna jest sprawna struktura, dbająca o nasz wizerunek, prostująca kłamstwa, kolportująca informacje o tym, z czego możemy być dumni. To nie musi być, a nawet nie powinna być wielka, rozdęta instytucja z etatami dla krewnych i znajomych królika.”

Warzecha nie uznaje za taki twór PFN, w sprawie której zachęca rząd do zdecydowanych kroków, czyli wyczyszczenia Polskiej Fundacji Narodowej z nadętych nieudaczników, których żałosną nieudolność za setki milionów z kasy spółek Skarbu Państwa najlepiej widać właśnie teraz”.

Polska polityka znalazła się w momencie, kiedy na fali sporu politycznego społeczeństwo traci zdrowy rozsądek. Radykalizacja i polaryzacja wg linii podziału pomiędzy obóz “patriotyczny” i “demokratyczny” sprawia, że każda ze stron staje się głucha na błędy i ignorancję swojego własnego stronnictwa. Z tego powodu głosy ludzi, którzy są gotowi powiedzieć tak niewygodną prawdę w swoim środowisku, są cenne i niezbędne dla zakończenia eskalacji obecnego konfliktu.

fot. DoRzeczy

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Media Tygodnia

Ładowanie