Polityka i społeczeństwo

Ministerstwo Obrony Narodowej po raz kolejny bezczelnie mija się z prawdą. Kuriozalne oświadczenie w sprawie byłego SB-ka

Dekomunizacja i dezubekizacja. To dwa słowa, które z ust polityków Prawa i Sprawiedliwości słyszymy bardzo często, zwłaszcza w kontekście czystek kadrowych, które przeprowadzają w większości instytucji państwowych. Nietrudno się dziwić, jeśli jedną z najważniejszych osób w partii rządzącej jest Antoni Macierewicz, który swoją pozycję polityczną zbudował właśnie na walce z różnego rodzaju agentami, ubekami, esbekami itd. Tym bardziej groteskowe są tłumaczenia polityków PiS, gdy ustalenia dziennikarzy śledczych ujawniają obecność osób z niemałymi epizodami w komunistycznych służbach w życiorysach, pracujących lub współpracujących właśnie z szefem MON. I wcale nie mowa tu o szeregu dziwnych powiązań Antoniego Macierewicza, o których pisze w swojej bestsellerowej książce Tomasz Piątek.

Dziś „Fakt” donosi o tym, że w bezpośrednim otoczeniu Antoniego Macierewicza roi się od byłych oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych, więc sprawa nabiera rumieńców.

W tej kwestii resort nie zabrał jeszcze głosu, ale biorąc pod uwagę tłumaczenia z wczoraj, dotyczące innej, nie mniej bulwersującej sprawy, można spodziewać się kolejnych prób przekonywania, że białe wcale nie jest białe a czarne nie jest czarne. Przypomnijmy, wczoraj TVN 24 ujawniło, że do Służby Kontrwywiadu Wojskowego został przyjęty były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa PRL. Według ustaleń reporterów stacji, od kilku miesięcy w biurze prawnym Służby Kontrwywiadu Wojskowego pracuje doktor Jan Kudrelek. Opiniuje najpoważniejsze problemy SKW z zakresu prawa karnego i administracyjnego, które potem trafiają na biurka szefów tej służby. Jest to tym bardziej zaskakujące, że przecież w tym samym czasie trwały bezprecedensowe czystki chociażby w skarbówce, których oficjalnym celem było pozbycie się z aparatu skarbowego osób z przeszłością taką jak Kudrelek. Szokujące jest też zatrudnienie go akurat w SKW, czyli w służbach będących oczkiem w głowie naczelnego polskiego tropiciela agentów, czyli Antoniego Macierewicza.

Rzecznik resortu obrony oczywiście zaprzeczyła, by dr Kudrelek był zatrudniony w SKW, choć jednocześnie potwierdziła, że świadczył dla SKW usługi w ramach umowy cywilno – prawnej. Tłumaczenie w stylu „palił, ale się nie zaciągał”, czy „zagłosował za, ale się nie cieszył”.

Tłumaczenia Ministerstwa Obrony nie są jednak wiarygodne, tym bardziej że w sieci można znaleźć urzędową pieczątkę dr. Kudrelka, której używał w ramach sprawowania swoich czynności służbowych w SKW.

Abstrahując już od kwestii tego, czym rzeczywiście zajmował się dr Kudrelek, i czy rację ma były szef MON, że jego rolą było czyszczenie służb z niewygodnych oficerów, faktem jest, że nie pojawił się tam przypadkowo i niezwykle wątpliwe jest, by szefostwo tej służby nie znało jego przeszłości. Pieczątki też sam sobie wyrobić nie mógł, na co zwrócił uwagę bardzo nielubiany przez zwolenników dobrej zmiany, były szef SKW, gen. Piotr Pytel

Inaczej mówiąc, Ministerstwo Obrony Narodowej po raz kolejny bezczelnie mija się z prawdą.

Źródło: TVN24

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie