Polityka i społeczeństwo

Mieszkanie plus na zakręcie. Waży się los flagowego projektu

Wczorajsza rekonstrukcja rządu skupiła się wokół dymisji Antoniego Macierewicza. Jednak w przetasowaniach w rządzie miało miejsce jeszcze jedno niezwykle istotne wydarzenie. Jest nim zamieszanie wokół programu mieszkanie plus, które stało się na swój sposób niechcianym dzieckiem w rządzie. Są bowiem problemy z realizacją ambitnych założeń, stąd ekipa dobrej zmiany znalazła się w momencie kluczowej decyzji co do przyszłości projektu.

Mieszkanie plus miało stać się bowiem flagowym projektem PiS, narzędziem które stanie się następcą 500+ i wprowadzi partię rządząca zwycięsko w kolejną kadencję. Posiadanie własnego “M” jest bowiem na szczycie listy priorytetów Polaków, a możliwości ekonomiczne naszego społeczeństwa sprawiają, że wielu, zwłaszcza wyborców dobrej zmiany, musi zdobyć się na olbrzymi wysiłek, aby kupić mieszkanie albo jest to nawet poza ich zasięgiem. Z tego powodu moc oddziaływania programu na wyobraźnię jest olbrzymia. Odzwierciedla to pierwotna mapa lokalizacji programu, która pokrywała się z matecznikami poparcia rządu. Próżno było w pierwotnej wizji bowiem szukać mieszkań w dużych miastach, gdzie oczywistym jest, że na taki projekt zapotrzebowanie byłoby największe.

Jednak odpowiedzialny za program minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk nie radził sobie z powierzoną misją. Przy obecnym tempie prac choćby częściowe osiągnięcie 2,5 mln nowych mieszkań do 2030 roku było iluzją. Minister wydawał się nawet z tego powodu solidnym kandydatem do wymiany, jednak zachował on funkcję, ale pod pewnym warunkiem. Mieszkanie plus wraz z budownictwem zostało bowiem wyjęte spod kurateli ministerstwa infrastruktury i wydzielone do osobnej struktury, jednak wciąż nie wiemy komu przypadnie zadanie jej prowadzenia.

Sytuacja jest na tyle poważna, że spekulowano nawet, że jest to jedna z przyczyn, dla której to Morawiecki został premierem. Jego kompetencje były niezbędne do dopięcia programu do końca, do czego nie potrafiąca opanować chaosu w rządowych ławach Beata Szydło była całkowicie niezdolna.

Pytanie o personalia nowego nadzorcy projektu jest o tyle istotne, że zadanie wydaje się polityczną miną. Wyzwanie podołania socjalistycznemu projektowi masowej budowy tanich, dobrej jakości mieszkań to logistyczny koszmar dla biurokratycznej machiny państwa. Każdy, nawet z dobrą wolą, napotkałby na swojej drodze olbrzymie przeszkody. Oznacza to, że zarządzania programem jest gorącym krzesłem, gdzie za każdą wpadkę łatwo stracić polityczną głowę, a perspektywa korzyści jest bardzo mglista w porównaniu do ryzyka.

Władza jednak nie może teraz się zatrzymać, stawka jest zbyt wysoka. Sukces programu oznacza w gruncie rzeczy zabetonowanie sceny politycznej niezależnie do posunięć władzy w innych obszarach. Stad przed premierem czas trudnych decyzji, ponieważ następne kroki w realizacji programu będą kluczowe dla jego przyszłości, zwłaszcza, że będzie on wymagał miliardów nakładów z budżetu.

Politycznie potencjalnie złote dziecko władzy stanowi jednak kolejny przykład absurdalnego myślenia wśród elit politycznych. W zeszłym roku oddano do użytku rekordowe 175 tys. mieszkań i wydaje się także rekordowe ilości pozwoleń na budowę. Oznacza to, że rynek nieruchomości się rozwija i bez państwowych utrudnień może podołać zapotrzebowaniu. Oczekiwania, że mieszkania oferowane na rynku są po zawyżonych cenach i państwo będzie potrafiło je obniżyć, jest bowiem naiwne. Kluczowe dla ceny są bowiem koszty materiałów budowlanych, pracy ludzkiej i samej działki budowlanej. Rządowa inwestycja na państwowym gruncie może pozornie  ukryć koszt działki, ale będzie trwać to tylko tak długo jak znajdą się państwowe grunty w preferowanych lokalizacjach. Natomiast urzędnicy nie poradzą nic na braki pracowników i ceny materiałów – wręcz przeciwnie państwowe inwestycje mają tendencję do posiadania wyższych kosztów w stosunku do jakości niż prywatne. Zatem jeśli mają nie powstać po prostu “mieszkania z dykty”, to cena może okazać się wysoka, a realny zakres projektu mniejszy od oczekiwanych. Z tego powodu cały program może okazać się jeszcze jedną wielką wizerunkową wydmuszką.

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

 

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie