Gospodarka

Mieliśmy wstać z kolan, jednak te dane mówią coś zupełnie innego

W kampanii wyborczej w 2015 roku słyszeliśmy z ust polityków partii obecnie rządzącej, że polska gospodarka znajduje się w fatalnym stanie i tylko głos na Prawo i Sprawiedliwość pozwoli jej wyrwać się z marazmu. Prezes PiS lubił mówić o „pułapce średniego rozwoju”, a w Mateuszu Morawieckim, który odpowiada za polski rozwój, widziano wizjonera, który do wyrwania się z tej pułapki doprowadzi. Przez ostatnie 2 lata, dzięki przejęciu mediów publicznych słyszymy o świetnie prosperującej gospodarce, która na tle krajów regionu wygląda fantastycznie, a wręcz jest wzorem do naśladowania.

Tymczasem jak donosi Dziennik Gazeta Prawna, polskie finanse coraz bardziej odstają od średniej unijnej, zwłaszcza w kontekście deficytu budżetowego. Po latach kryzysu budżetowego w wielu krajach zachodnich pozostało niewiele. Proces uzdrawiania gospodarki i stanu państwowych finansów publicznych jest wspomagany przez świetną koniunkturę gospodarczą, co daje coraz lepsze wyniki. Wyższy deficyt niż Polska mają zaplanowany na ten rok tylko Rumunia i Francja. Nadwyżką budżetową pochwalą się natomiast Niemcy, Czesi, Holendrzy, Cypryjczycy, Maltańczycy, Luksemburczycy i Szwedzi. Co ciekawe, w przyszłym roku dołączą do nich Grecy, którzy wciąż walczą ze skutkami faktycznego bankructwa. Tymczasem w Polsce, zamiast przeprowadzić tak długo oczekiwaną i potrzebną reformę finansów publicznych trwa rozdawanie publicznych pieniędzy oraz pobudzanie gospodarki za pożyczone na rynkach pieniądze.

Oczywiście dopóki hossa w gospodarce europejskiej trwa, skutki tego zaniedbania rządu widać nie będzie. Konsumpcja napędza wzrost gospodarczy, który przynajmniej na razie hamuje negatywne skutki zwiększania zadłużenia. Problem jednak polega na tym, że okresy świetnej koniunktury nigdy nie trwają wiecznie i rządy przezorne, myślące o przyszłości i stabilności finansowej te okresy wykorzystują do porządkowania wydatków, nie do ich zwiększania. Co innego rządy populistyczne, dla których najważniejszy jest bieżący efekt w postaci rosnących słupków poparcia w myśl zasady, że w przyszłości „jakoś to będzie”. Chciałoby się życzyć Prawu i Sprawiedliwości, by sam musiał wypić w przyszłości piwo, które dzisiaj warzy. Wówczas odczułoby na własnej skórze efekty swoich zaniedbań. W polskich realiach niestety rzadko tak bywa i za grzechy dzisiaj rządzących oberwą przyszłe rządy. Najgłośniejsza krytyka będzie słyszalna właśnie ze strony rzeczywistych sprawców. Ot polski paradoks.

Źródło: DGP

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie