Gospodarka

Masło droższe niż ośmiorniczki? To dopiero początek

Masło droższe niż ośmiorniczki? To dopiero początek
fot. Shutterstock

Jeśli zastanawiacie się czasem, czym żyje opinia publiczna, to warto zwrócić uwagę na nagłówki z tabloidów. One najlepiej wyczuwają (czasem też narzucają) główne bolączki życia codziennego na ich styku z działalnością polityków. Ostatnio każdy z nas kupując produkty spożywcze musiał zwrócić uwagę na niezwykle wysoką cenę masła. Dzisiejszy „Fakt” donosi wręcz, że kilogram ośmiorniczek jest już od niego tańszy, a przecież pożywanie się przez polityków poprzedniej partii rządzącej ośmiorniczkami było synonimem oderwania się od realiów przeciętnego Kowalskiego. I nie stało się to dlatego, że nagle Polacy zaczęli zarabiać kokosy a dlatego, że coraz bardziej widoczna staje się drożyzna w polskich sklepach. A wysoka cena masła to dopiero początek.

Eksperci oczywiście prześcigają się w tłumaczeniu, z czego wynika inflacja ceny masła, wskazując na możliwe działanie spekulantów, wzrost popytu w Chinach czy zrzucając na producentów mleka, którzy oferują go mniej na rynku. Mówią też, że jesienią ceny spadną – choć mimo, że ta nadeszła, jakoś poprawy nie widać. I choć wszyscy odganiają od siebie myśl, że wzrost ceny tego podstawowego produktu spożywczego to zjawisko przejściowe, nikt nie chce zwrócić uwagę na podstawowe prawidła ekonomii, z których wynika, że drożyzny będzie coraz więcej. Wszystko to za sprawą m.in. programu 500+ i szeregu innych dokonań rządu w polityce gospodarczej, który coraz mocniej wprowadza zasady interwencjonizmu państwowego na terenie naszego kraju.

Wystarczy wpisać w wyszukiwarce Google słowo „interwencjonizm” i bardzo szybko, nawet na Wikipedii można przeczytać, że rosnąca cena masła do dopiero początek. Podobnie jak to, że władza, która z pełnym impetem zaczyna dorzucać publiczne miliardy na wydatki konsumpcyjne Polaków za pożyczone pieniądze, ustalać coraz wyższą pensję minimalną, dotując nierentowne gałęzi przemysłu (choćby górnictwo) czy wzmacnia monopol państwa w strategicznych obszarach, przyczynia się do wzrostu cen. Częstą konsekwencją interwencjonizmu są także preferencyjne warunki dla kapitałów zagranicznych, co powoduje automatycznie gorszą sytuację przedsiębiorstw krajowych i deregulację rynku na niekorzyść firm wewnętrznych.

Z jednej strony Ministerstwo Finansów się cieszy, także z rosnącej ceny masła – wyższe ceny produktów to wyższe wpływy z podatków pośrednich takich jak VAT i akcyza, z drugiej strony, rosnące ceny osłabiają wpływ „wspomagania Polaków” zasiłkami socjalnymi, napędzając kolejne obietnice „dorzucenia do pieca”. Skutkiem ubocznym takiego działania zawsze jest wzrost cen produktów, przede wszystkim dóbr podstawowych. Ci, którzy korzystają z socjalnej opieki państwa w postaci kolejnych wyborczych prezentów, odczuwają podwyżki wolniej, ci, którzy pozostają poza gronem „obdarowanych” – szybciej. Efekt jest jednak zawsze taki sam – ceny rosną szybciej niż wysokość wynagrodzeń. Gdyby receptą na poprawę poziomu życia obywateli było tylko pompowanie publicznych pieniędzy do kieszeni obywateli, to już dawno w krajach afrykańskich pensja minimalna zostałaby ustalona na takim poziomie, by wyeliminować biedę. Tak jednak nie jest. Ekonomia jest nieubłagana – bogactwo tworzy się z pracy ludzkiej, nie z państwowej zapomogi.

Oczywiście, formy interwencjonizmu państwowego są czasem sposobem na uruchomienie impulsu pobudzającego gospodarkę, zwłaszcza gdy znajduje się ona „w ruinie” – a to próbowało wmawiać Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej. Prawda jest jednak taka, że tej ruiny nigdy nie było, a dziś kolejne budżety z olbrzymim deficytem powodowanym zwiększającymi się wydatkami socjalnymi gospodarki, już nie pobudzają a wręcz przeciwnie, rozleniwiają. Efekt w pierwszej kolejności widzimy właśnie na sklepowych półkach, smarując chleb masłem droższym niż ośmiorniczki. Każdy kolejny rok trwania tej nieodpowiedzialnej i zabójczej dla gospodarki polityki skutkować będzie dalszą podwyżką produktów takich jak mąka, cukier, warzywa, owoce czy mleko. PRL w gospodarce już mieliśmy i wszyscy wiemy jak się to skończyło. Ciekawe dlaczego KC PiS nie chce o tym pamiętać.

Źródło: Fakt.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie