Polityka i społeczeństwo

Macierewicz oszukał prezesa PiS? Teraz nie cofnie się przed niczym

Ktoś, gdzieś, kiedyś powiedział, że przydatność Antoniego Macierewicza do spożycia wynosi maksymalnie rok do półtora roku, bowiem po tym okresie uruchomione w nim cechy autodestrukcyjne zaczynają w zbyt dużym stopniu oddziaływać na środowisko, w którym się znajduje. W rządzie Prawa i Sprawiedliwości ten termin udało się przedłużyć do ponad 2 lat, a to głównie za sprawą bardzo mocnej pozycji politycznej tego polityka, jako najwyższego kapłana smoleńskiej religii. Nie należy się oszukiwać – badanie katastrofy smoleńskiej pod auspicjami Macierewicza było niepodważalnym numerem jeden na liście argumentów “za” jego obecnością w resorcie przy ul. Klonowej. Dzięki błogosławieństwu prezesa Kaczyńskiego Macierewicz dostał olbrzymią swobodę i gigantyczne środki na sprawę tak osobiście ważną dla nieformalnego naczelnika państwa. Dziś już wiemy, że zawiódł totalnie i dlatego musiał odejść.

Być może nigdy nie dowiemy się całej prawdy o powodach odejścia Antoniego Macierewicza z Ministerstwa Obrony Narodowej. Część oficjalnych powodów, czyli takich do których władza może w różnego rodzaju wywiadach się przyznać jest łatwa do zdiagnozowania – zagrażający jedności obozu rządzącego otwarty konflikt z prezydentem Dudą, klęska procesu modernizacji polskiej armii i duże w niej opóźnienia oraz psucie wojskowych relacji z USA. To wszystko jednak mogło zejść na dalszy plan, gdyby soczyste owoce przynosiły prace podkomisji smoleńskiej do spraw ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej. Podkomisji działającej de facto poza normalnym systemem instytucji zajmujących się badaniem katastrof lotniczych, z olbrzymim budżetem, brakiem kontroli i pełnym wsparciem wszystkich mediów do promowania jej ustaleń. Wyobraźcie sobie, jak duże musiało być rozczarowanie Jarosława Kaczyńskiego, gdy w kwietniu 2017 roku, gdy przyprowadzono go na specjalne przedstawienie do Wojskowej Akademii Technicznej zamiast profesjonalnych opracowań, wystąpień najlepszych międzynarodowych ekspertów i dowodów na spisek na życie jego brata zobaczył jedynie niewiarygodny film z wybuchem hangaru z namalowanymi oknami, mający udawać kokpit samolotu oraz symulacje, z których jak się potem okazało wnioski zostały zafałszowane. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że już wtedy prezes Kaczyński zrozumiał, że Macierewicz go oszukał i że innej prawdy o Smoleńsku, niż wynikająca z oficjalnych raportów od niego nie usłyszy. Co więcej, musiał też zrozumieć, że Macierewicz próbując wcisnąć mu taki kit zerwał się ze smyczy, a efekty pracy podkomisji mają budować przede wszystkim jego pozycję w najtwardszym elektoracie, który mimo 7 lat wałkowania sprawy katastrofy lotniczej dalej nie poświęcił ani sekundy na pozyskanie wiedzy o tym, jak w ogóle latają samoloty.

Dziś, gdy Antoni Macierewicz został z rządu usunięty, między mrzonki należy włożyć zapowiedzi powierzenia mu innej ważnej roli w parlamencie czy w jakiejś innej ważnej instytucji państwowej. Jesteśmy obecnie świadkami odsuwania Macierewicza z pierwszej linii liczących się polityków partii rządzącej a skierowanie go do komisji badającej katastrofę smoleńską to wciśnięcie go w niszę, która stopniowo będzie wygaszana, tak jak i narracja o spisku Tuska i Putina. Na pierwszy plan powróci Zbigniew Ziobro i prokuratura, prowadząca od 2010 roku śledztwo w sprawie katastrofy, i z tego doskonale zdaje sobie sprawę Macierewicz. Właśnie tu poszukiwałbym źródła nagłego przyspieszenia działań podkomisji smoleńskiej i niespodziewane ogłoszenie kolejnego wielkiego przełomu czyli pewności o czterech wybuchach wewnętrznych w skrzydle tupolewa. Dalej bez dowodów, dalej w karkołomny sposób próbując sprzedać gdybania pseudoekspertów jako prawdę objawioną. Im bardziej nowe rewelacje komisji dziś firmowanej już bezpośrednio twarzą Macierewicza będą oderwane od rzeczywistości i możliwe do potwierdzenia dowodami tym bardziej aktywny będzie nowy szef komisji.

Im bliżej będzie postawionego przed wieloma miesiącami ostatecznego terminu ogłoszenia wyników badania podkomisji i ustaleń prokuratury tym bardziej wnioski obu tych stronnictw będą się rozjeżdżać. Dla Macierewicza bowiem im mniej będzie punktów stycznych, tym łatwiej będzie przekonywać swój elektorat, że został zdradzony o świcie przez stronnictwa, które dążą do uniemożliwienia udowodnienia zamachu w Smoleńsku. Najpierw zdrajcą prawdy smoleńskiej zostanie nazwany prokurator Pasionek, później jego najważniejszy szef Zbigniew Ziobro. Finalnie, tonąc już w oparach smoleńskiego absurdu Macierewicz o zdradę oskarży prezesa PiS. Innej drogi po prostu nie ma.

fot. flickr/EU2017EE

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie