Polityka i społeczeństwo

Losowy dobór składów sędziowskich to fikcja? Zbigniew Ziobro ukrywa istotne informacje

Kiedy w 2015 roku Andrzej Duda powoływał Zbigniewa Ziobro (ksywa na dzielni „Zero”) na funkcję ministra sprawiedliwości było jasne, że ten powróci do starej bolszewickiej szkoły zamordyzmu oraz przewróci do góry nogami cały wymiar sprawiedliwości. Pod pozorem reformy odbywa się zakrojona na niespotykaną skalę czystka wśród prezesów sądów w całym kraju. Prezesi są odwoływani również w sądach, które miały dobre statystyki, co świadczy wyłącznie o chęci wymiany ludzi na biernych, miernych, ale wiernych obecnej władzy, a nie o poprawie jakości i tempa orzekania.

Obejmując urząd Ziobro obiecał wypalenie żelazem patologii, która pozwalała wyznaczać dyspozycyjnych sędziów do konkretnych spraw poprzez opracowanie specjalnego informatycznego Systemu Losowego Przydziału Spraw. System ma być gwarancją niezależności i bezstronności prowadzonych spraw. Ministerstwo twierdzi, że nie ma możliwości ingerencji w losowanie, bo każda taka ingerencja jest przez system odnotowywana (swoją drogą, jeśli nie ma możliwości ingerencji, to jak może ona być odnotowywana? Logika głupcy!). Odpowiedzialny za wdrożenie systemu kontrowersyjny wiceminister Łukasz Piebiak twierdzi, że teraz obywatele będą się czuć bezpieczniej, bo już nikt palcem nie wskaże sędziego, który ma orzekać w ich sprawie. System ma zacząć działać od 1 stycznia 2018 roku.

W październiku tego roku fundacja ePaństwo powiedziała „sprawdzam” i zażądała od ministerstwa informacji kto jest wykonawcą systemu losowania. O kod źródłowy do Systemu Losowego Przydziału Spraw zapytał branżowy Chip.pl oraz Watchdog Polska. I tu zaczęły się schody organizacji pozarządowych, a Ministerstwo Sprawiedliwości odmówiło odpowiedzi na pytania. Dodatkowo ePaństwo zwróciło się o podanie algorytmu losowania. Dlaczego kod źródłowy i algorytm losowania są tak istotne? Dzięki tym dwóm danym można zweryfikować, na jakiej zasadzie system przydziela sprawy i czy rzeczywiście robi to losowo, a każda ingerencja jest odnotowywana (inną kwestią jest pytanie: co z taką ingerencją zrobi ministerstwo pod rządami tych, którzy taką ingerencją są najbardziej zainteresowani).

Ziobro wie, że prędzej czy później będzie musiał udzielić informacji, o które wnioskują instytucje pozarządowe, ale patrząc na tempo czystki realizowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości w sądach w Polsce, im później sprawy trafią na wokandy, tym większe prawdopodobieństwo, że orzekać w tych sprawach będą już usłużni Ziobrze sędziowie, a przydział do sprawy otrzymają za pośrednictwem oprogramowania, o którym Ziobro milczy jak zaklęty. I błędne koło niesprawiedliwości się zamyka. Najwidoczniej ministerstwo ma coś do ukrycia, ale o tym możemy się już nigdy nie przekonać.

Źródło: Gazeta Wyborcza

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Tagi

Media Tygodnia

Ładowanie