Po godzinach

Krótka piłka: podsumowanie tygodnia w sporcie

Miniony tydzień obfitował w sportowe wydarzenia o właściwie żadnym znaczeniu, choć kilka perełek się znajdzie. Na pierwszy ogień jak zawsze idzie najlepsza piłkarska liga świata, gdzie mierzą się gwiazdy boisk i trenerskich ławek. Oczywiście mówimy o najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Patrząc na wyniki, można by powiedzieć: “nic nowego”. Niespodzianek nie było, faworyci wygrali, trafił się mecz z gradem bramek (Swansea vs. Crystal Palace 5:4), a niektóre drużyny zawiodły. Właściwie to jedna drużyna zawiodła. Manchester United. Znów.

Ekipa Jose Mourinho, która ma najdroższą podstawową 11 na świecie (ponad 600 mln euro), dwukrotnie droższą niż konkurencyjny klub z Liverpooolu, znów nie potrafiła wygrać meczu. Statystyki oczywiście na plus, posiadanie piłki, strzały etc. Tylko co z tego? Czas zastanowić się, kiedy fani tego zespołu znów zaczną spamować w social media hashtagiem #MouOut. Jakby co, byłem pierwszy.

Oczywiście nie samą Anglią człowiek żyje. W Polsce również toczyłą się kolejka piłkarska i nie zabrakło ciekawych sytuacji. Z punktu widzenia wrocławianina, najważniejsze było spotkanie z warszawską Legią, które władze WKS wsparły szeroko zakrojoną akcją marketingową. Efekt? Na stadion przyszło 22 tys. osób. Jeśli ktoś, podobnie jak  ja, spóźnił się 10 minut, widział już 0:3 na tablicy wyników. Ostatecznie warszawska ekipa trafiła jeszcze jedną bramkę i z wynikiem 0:4 dotruchtała mecz do końca. Po tej porażce Śląsk umocnił się na pozycji pierwszego zespołu, który nie załapie się na grupę mistrzowską w drugiej części sezonu. Ciekawostką jest fakt, że wrocławscy kibice byli w stanie wnieść i odpalić kilkadziesiąt rac czy świec dymnych. Kolejny raz. Zaczynam poważnie obawiać się, że mają na to nieme przyzwolenie, a spiker z wrocławskiego stadionu sam uśmiecha się apelując: “o nie używanie środków pirotechnicznych”. Jeśli taki obraz chcieli szefowie wrocławskiego klubu zostawić na niemal siłą (darmowe bilety) zaciągniętych na stadion kibiców…cóż, udało się.

legia

No dobra, ale nie tylko w piłce coś się działo. W miniony weekend mogliśmy znów cieszyć się skokami narciarskimi. Co prawda bez Adama Małysza to już od lat nie to samo, ale raz na jakiś czas pojawi się jakiś biało-czerwony orzeł, który poderwie nas z kanapy. Tym razem niezłym kotem okazał się… no właśnie, Maciej Kot. Po pierwszej serii zajmował 3 miejsce z bezpieczną przewagą nad 4 i niewielką stratą do drugiego. Niestety w drugim podejściu mocno oszukał go wiatr i zaliczył 12 odległość w tej części konkursu. Ostatecznie zajął 5, najlepsze w karierze miejsce. Mamy nowego lidera? Czas pokaże.

Niezły thriller zafundował na koniec sezonu Nico Roseberg, świeżo koronowany mistrz świata w F1. Ostatnie wyścigi były dla niego matematycznie proste – wystarczyło przyjeżdżać zawsze drugim, za Hamiltonem, żeby zapewnić sobie tytuł. Okazało się, że nie będzie to takie proste, bo konkurenci zza pleców nie odpuszczali. Mistrzem jednak nie zostaje się przez przypadek, tak więc niemiecki kierowca dopiął swego, zajmując drugie miejsce w Grand Prix Abu Dhabi, za smutnym Lewisem Hamiltonem.

Warto zwrócić uwagę, że ten sezon w F1 był ostatnim dla dwóch legendarnych już kierowców bolidów. Karierę zakończyli Felipe Massa i Jenson Button. Były wicemistrz i mistrz nie będą już startować w wyścigach. Bez nich F1 nie będzie taka sama.

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Łukasz Mirytiuk

Łukasz Mirytiuk - z zamiłowania dziennikarz, z warunków sportowych - kibic. Uwielbia angielską piłkę nożną, ale rozumie też zasady baseballu. Nie ma takiej dyscypliny, która MUSI być nudna. Po prostu jeszcze o niej nie napisał!

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie