Polityka i społeczeństwo

Kreatywny wandalizm Berczyńskiego

fot. tvp.info

Kwiecień 2017 rok. W jednym z państw Europy Zachodniej członek rządowej podkomisji, posiadający obywatelstwo innego kraju, udziela głośnego wywiadu na temat najważniejszego przetargu od ponad dziesięciu lat. Wywiad wstrząsa opinią publiczną bowiem okazuje się, że to nie rząd i podległe mu ministerstwo zerwało wielomiliardowy kontrakt tylko człowiek znikąd. Godzinę po publikacji tej kontrowersji prokuratura i służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo ekonomiczne państwa, składają wizytę w domu autora tych słów. Przesłuchanie trwa wiele godzin i nie jest protokołowane ręcznie. Na razie nie wiadomo co ustalono bo postępowanie utajniono. Kwiecień 2017 rok. W państwie gdzieś w Afryce, gdzie panuje powszechna korupcja na szczytach władzy, wstrząsanym wewnętrznymi konfliktami ma miejsce analogiczna sytuacja. Różnica jest tylko taka, że nikt nie pofatygował się do kontrowersanta, a służby jedzą, piją, lulki palą. Człowiek znikąd wsiada do samolotu i mówi wszystkim pa, pa.

Porównanie nie jest żadną fikcją literacką, tylko autentyczną sytuacją jaka ma miejsce w Polsce. Przewodniczący podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej, Wacław Berczyński zrezygnował z pełnionej funkcji, wsiadł w samolot i odleciał do swojego domu w USA. Jak to jest możliwe, że po takim trzęsieniu ziemi nikt z prokuratury nie zareagował? Pytań zresztą jest więcej i są one dużo głębsze, mając w pamięci dymisję wiceministra spraw zagranicznych, Roberta Greya. Artykuły prasowe sugerowały jego współpracę z CIA – amerykańską służbą wywiadowczą. Obawiam się, że Pana Berczyńskiego już w Polsce nie zobaczymy, bo ktoś uciekający chyłkiem i potajemnie nie ma raczej interesu w powrocie na stare smoleńsko – przetargowe śmieci. Pierwsze informacje jakie zostały przekazane przez Tomasza Siemoniaka, wskazują na głęboki szok w Prawie i Sprawiedliwości. Nikt się nie spodziewał. O tym, że jest nerwowo w obozie rządzącym może również świadczyć wczorajsza wizyta posłanki Doroty Arciszewskiej – Mielewczyk w popołudniowym programie publicystycznym. Posłance ewidentnie puściły nerwy, gdy została zapytania o dymisję i wyjazd Wacława Berczyńskiego, a to dopiero początek.

Początek, bo jest jeszcze sprawa wielkiego odkrycia smoleńskiego w postaci bomby termobarycznej, autorstwa byłego już przewodniczącego podkomisji smoleńskiej. W sprawie przetargu na Caracale w grę wchodzi bezpieczeństwo państwa oraz impotencja prokuratury i służb specjalnych. W sprawie ładunku termobarycznego gra idzie o całą doktrynę smoleńską, tak pieczołowicie wbijaną w głowy fanatyków smoleńskich. Nawet Jarosław Kaczyński powielił teorię przedstawioną 10 kwietnia. Na dobrą sprawę powinno się głośno zapytać, czy po tak przełomowym sukcesie, jak wykrycie bomby czymś normalnym jest podanie się do dymisji? Moim zdaniem nie. Ale jak spojrzymy na to z perspektywy nie tak dawnej historii, to porażkę brukselską w stosunku 1:27 można nazwać zwycięstwem, więc w przypadku sukcesu na taką skalę można dopuścić wszelkie anomalie logiczne.

Prawo i Sprawiedliwość odetchnęło z ulgą po pozbyciu się ciężaru wizerunkowego jakim był Bartłomiej Misiewicz. Ostatnie dni pokazały, że wpadli z deszczu pod rynnę ponieważ rozróba wywołana przez dr. Berczyńskiego to jest dużo większy kaliber. To jest pewnego rodzaju kreatywny wandalizm w jego wykonaniu, bo obnażył państwo teoretyczne w sektorze prokuratury oraz służb specjalnych. Do tego dołożył iście finezyjnego kopniaka w wiarygodność całej podkomisji i Antoniego Macierewicza. Autor tego tekstu do teraz nie wie czy go podziwiać jako wybitną jednostkę, czy rzucać gromy krytyki.

Follow me on Twitter

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie