Polityka i społeczeństwo

Kontrowersyjna sprawa pieniędzy dla Ziobry. Ktoś macza palce w śledztwie?

Burza wokół reformy sądownictwa, jaką żyły media w ostatnich tygodniach przykryła istotną decyzję pomorskiej delegatury Prokuratury Krajowej w Gdańsku o umorzeniu śledztwa ws. likwidacji Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, będącej głównym udziałowcem Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo Kredytowej. Sprawa ta dotyczyła kontrowersyjnego wyprowadzenia z Fundacji 77 milionów złotych, które zamiast zasilić fundusz stabilizacyjny Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej, finalnie znalazły się we władaniu prywatnego podmiotu gospodarczego z siedzibą w Sopocie. Prokuratura Krajowa, funkcjonująca pod nadzorem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry uznała, że w sprawie nie stwierdzono znamion czynu zabronionego.

Wynik śledztwa łatwy był do przewidzenia. Uderzenie w system SKOK-ów i senatora PiS Grzegorza Biereckiego wywołałby olbrzymie reperkusje polityczne i mógł poważnie naruszyć jedność środowiska Zjednoczonej Prawicy. Przyznam szczerze, że gdy przeczytałem tę informację od razu przypomniała mi się inna sprawa, w której na ławie oskarżonych mogliby zasiąść inni prominentni politycy obozu rządzącego a mianowicie sprawa nieprawidłowości przy finansowaniu Solidarnej Polski ze środków pochodzących z Unii Europejskiej. Sprawa tym bardziej kontrowersyjna, że dotyczy partii, której przewodniczącym jest właśnie minister sprawiedliwości i prokurator generalny, Zbigniew Ziobro we własnej osobie. Pokusa, by wykorzystać osobisty nadzór nad każdym śledczym w kraju i ukręcić sprawie łeb z pewnością jest olbrzymia, dlatego też postanowiliśmy sprawdzić na jakim etapie jest śledztwo.

Przypomnijmy, sprawę ujawnili dziennikarze „Newsweek’a” w listopadzie ubiegłego roku.

W 2013 roku, Solidarna Polska miała otrzymać ok. 40 tys. euro od europejskiej partii MELD (Ruch na rzecz Europy Wolności i Demokracji) na zorganizowanie konferencji klimatycznej na 800 osób. W istocie we wskazanym terminie, w Krakowie odbyła się konwencja przedwyborcza Solidarnej Polski pt. „Nowe państwo, nowa konstytucja”, podczas której główne role odegrali najważniejsi politycy partii, w tym Zbigniew Ziobro czy Jacek Kurski.

Choć politycy Solidarnej Polski stanowczo zdementowali rewelacje tygodnika oraz postraszyli pozwami jego redakcję, sprawa finalnie trafiła do prokuratury. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożyły nie tylko Platforma Obywatelska, Nowoczesna oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej ale i osoby prywatne.

Wobec zarzutów Platformy Obywatelskiej, że Zbigniew Ziobro może występować tu jako sędzia we własnej sprawie, Prokuratura Krajowa poinformowała w swoim komunikacie, że 26 stycznia zostało wszczęte śledztwo przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, w związku z podejrzeniem naruszenia art. 297 par. 1 kodeksu karnego tj. wyłudzenia środków pieniężnych. Sam Zbigniew Ziobro jako prokuratora generalny miał od sprawy się wyłączyć tj. nie sprawować nad nią osobistego nadzoru. Celem śledztwa miało być „sprawdzenie rzetelności dokumentów złożonych przez partie polityczne w związku ze współorganizowanymi przez nie konferencjami”.

Naszą redakcję interesowało przede wszystkim na jakim etapie, po upływie ponad pół roku od wszczęcia śledztwa się ono znajduje, jakie czynności zostały przeprowadzone i jakich świadków przesłuchano, w szczególności czy zostali przesłuchani członkowie rodzin polityków SP w kwestii pochodzenia środków, które następnie w formie darowizn wpłacali na rachunek partii. Ponadto zapytaliśmy jak obszerne są akta śledztwa oraz jaka konkretnie służba wykonuje czynności w śledztwie pod nadzorem prokuratora.

Odpowiedzi udzielił nam rzecznik Prokuratury Okręgowej Łukasz Łapczyński. Wynika z niej, że śledztwo wciąż jest w toku i w dalszym ciągu jest to etap gromadzenia materiału dowodowego. Szczegółów dotyczących przeprowadzonych czy też planowanych czynności prasowych rzecznik nie mógł (nie chciał) nam udzielić, zaznaczył jednak, że w sprawie przesłuchano świadków oraz zgromadzono niezbędną dokumentację. I choć rzecznik bardzo się starał nie podać zbyt wielu informacji to jednak jedno zdanie odpowiedzi okazało się niezwykle bogate w treść.

Śledztwo w sprawie powiązanej z międzynarodową aferą, budzącej tak wielkie kontrowersje, mogące stanowić potencjalny gwóźdź do politycznej trumny Zbigniewa Ziobro liczy dwa tomu dokumentów. W śledztwie trwającym już ponad pół roku, śledczy zbierając niezbędną dokumentację i przesłuchując świadków zebrali zaledwie ok. 400 stron materiału dowodowego. A przecież to właśnie początek śledztwa to zwykle etap najbardziej owocny w przyrost dokumentacji procesowej. Standardowe rozsyłanie zapytań, wstępne analizy zawiadomień, rozpatrzenie wniosków dowodowych składających zawiadomienie. W tej konkretnej sprawie wydawałoby chociaż zebrać sprawozdania finansowe partii, załączniki, wyjaśnienia. Nie powinno też zabraknąć dokumentacji unijnej partii MELD i ustaleń śledztwa duńskiego. Następnie naturalne powinno być gromadzenie materiału procesowego w ilości ile się da, by nikt śledczemu nie zarzucił, że sprawie nie poświęca wystarczającej uwagi. Bo przecież sprawa jest medialna i dotyczy partii samego szefa wszystkich szefów czyli Zbigniewa Ziobry. Wypadałoby chociaż pozorować, że sprawa jest traktowana poważnie a nie z założenia odłożona na wieczne nigdy.

Doświadczony śledczy, z jednego z wydziałów karnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który w swojej karierze przeprowadzał setki mniejszych i większych śledztw, poproszony przez nasz portal o komentarz do objętości akt śledztwa, zwłaszcza w kontekście półrocznego czasu trwania ocenił w krótkich słowach: „Albo dupa śledczy albo komuś nie zależy”. Biorąc pod uwagę kto w tym śledztwie może potencjalnie usłyszeć zarzuty, nie można wykluczyć ani jednego, ani drugiego.

Dziwi tylko, że prokurator prowadzący śledztwo nawet nie spróbował udawać, że sprawa może zmierzać w jakimkolwiek innym kierunku niż umorzenie ze względu na brak znamion przestępstwa. Skoro cel jest taki oczywisty, to może warto by prokurator wziął przykład z kolegów z Gdańska i sprawę czym prędzej zamknął, podobnie jak sprawę pieniędzy ze SKOK-ów. Szkoda marnować na nią pieniądze podatników.

fot. PO/flickr

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie