Polityka i społeczeństwo

Klęska Morawieckiego w Brukseli. Czy taki był plan Kaczyńskiego?

Wielu komentatorów podkreśla, że wczorajsza tak głęboka rekonstrukcja gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego motywowana jest w dużej mierze nowym otwarciem stosunków z Unią Europejską. Dlatego z rządu wylecieli minister spraw zagranicznych, który doprowadził do izolacji Polski na arenie międzynarodowej czy minister środowiska, którego niszczenie Puszczy Białowieskiej również stało się przedmiotem sporu z unijnymi instytucjami. Nowy premier, europejczyk, w dobrze skrojonym garniturze, z biegłą umiejętnością języka angielskiego miał oto pokazać na wczorajszej uroczystej kolacji z szefem Komisji Europejskiej Jean Claude – Junckerem, że Polska jest gotowa do resetu i zintensyfikowania dialogu w sprawie praworządności w Polsce.

Bardzo szybko okazało się, że Jarosław Kaczyński wsadził nowego premiera na minę i powierzył mu misję niemożliwą do zrealizowania. Bo choć zmiana wykonawców planu przebudowy RP w państwo o jednolitej władzy centrali partyjnej z ul. Nowogrodzkiej w Warszawie została z pewnością odebrana pozytywnie pośród naszych unijnych partnerów, to w kwestii zasadniczej plan ten nie zmienił się ani na jotę. Choćby nie wiem jak pięknych słów używał nowy premier, jak skrajnych przykładów patologii w polskim sądownictwie pokazywał, nie zmienia to faktu, że bez choćby najmniejszych ustępstw w sprawie upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości Komisja Europejska pozostanie nieugięta. Nic nie pomoże żadna MaBeNa, żadne spotkania z zagranicznymi dziennikarzami (zaplanowane przez Morawieckiego na dziś) ani powtarzanie jak mantry świetnie wyuczonych regułek o odsunięciu nietykalnej kasty od wpływu na państwo polskie przez wybrańców narodu. Komisja Europejska zarzuca polskiemu rządowi konkretne naruszenia zasad leżących u podstaw funkcjonowania Unii Europejskiej oraz postępowanie wbrew polskiej konstytucji przez większość, która nie ma do tego mandatu. Tu leży zasadnicza różnica pomiędzy traktowaniem w UE Polski i Węgier – Viktor Orban nie tylko potrafi osiągać kompromisy i z części rozwiązań się wycofywać ale na przeprowadzanie zmian w swoim kraju ma pełny mandat swoich obywateli.

Politycy PiS nie chcą zrozumieć jednej zasadniczej prawdy – Unia Europejska by przetrwać nie może wobec Polski cofnąć się ani o krok. Chodzi o pryncypia, których obrony nie może zaniechać. Ostentacyjny upór i przekonywanie europejskiej opinii publicznej, że rząd w Warszawie absolutnie nie uznaje ani grama racji unijnych urzędników musi prowadzić do dalszej eskalacji konfliktu i stawia Morawieckiego w sytuacji beznadziejnej. Każde kolejne spotkanie z Junckerem odbywać się będzie w równie dobrej atmosferze jak to wczorajsze, ale kończyć się będzie takim samym efektem – zbliżeniem się do unijnych sankcji.

Czy prezes Kaczyński wie, że wysyła Morawieckiego na niemożliwą do wygrania misję? Oczywiście i zupełnie mu to nie przeszkadza. Prezes PiS nie uznaje prymatu prawa europejskiego a członkostwo w UE traktuje jako zło konieczne. Im prędzej obywatele zniechęcą się do wspólnoty, która jego zdaniem narzuca Polsce wartości tak niepasujące do jego wizji świata, tym lepiej. On za Unią płakać nie będzie.

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie