Polityka i społeczeństwo

Jeszcze rok temu nikt się tego nie spodziewał

Platforma miała przestać istnieć
fot. flickr/PO

Dokładnie rok temu wszyscy wieszczyli śmierć Platformy. Sondaże nie były dla PO łaskawe, a Nowoczesna rosła w siłę. Walki wewnętrzne miały rozsadzić partię od środka, zaś Ryszard Petru szykował się do rozbioru PO podbierając jej posłów i radnych.

Było wiele wątpliwości co do tego, czy Grzegorz Schetyna jest odpowiednim przewodniczącym na tak trudne czasy. Schetyna ma opinię sprawnego organizatora, nie można go jednak uznać za świeżą twarz. Istniała zatem obawa, że Schetyna zgasi w Platformie światło.

Dodatkowo na niekorzyść Platformy przemawiał świeży w umysłach Polaków obraz 8-letnich rządów tej partii, licznych potknięć i afer, które walnie przyłożyły się do wyborczej porażki z Prawem i Sprawiedliwością.  

W kwietniu 2016 PO dostawała srogi sondażowy łomot od Nowoczesnej. Partia Petru była w swoich poczynaniach świeższa, bardziej autentyczna i dynamiczna, przejmując inicjatywę po stronie opozycji, w związku ze swoją sejmową aktywnością w obronie Trybunału Konstytucyjnego.

Platforma daleko w tyle za Nowoczesną

Platforma Obywatelska

Sondaż IBRIS dla portalu Onet.pl (31.03.2016 r.)

W maju 2016 roku Platforma zaliczyła absolutny dołek. Notowania partii spadły do najniższego poziomu od 10 lat! W badaniu z 8 maja 2016, wykonanym przez IBRIS na zlecenie Rzeczpospolitej, PO zanotowała jedynie 12%, przy 21% dla N i 33 % dla PiS.

Swój kamyczek do ogródka dorzuciła afera reprywatyzacyjna, która miała zmieść z powierzchni ziemi Hannę Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy i jednocześnie wiceprzewodniczącą największej partii opozycyjnej.

Na przełomie maja i czerwca rozpoczęły się medialne spekulacje o tym, że PO się rozpadnie, że nie dotrwa do kolejnych wyborów.

Platforma Obywatelska

Platforma Obywatelska

W międzyczasie władze Platformy z Grzegorzem Schetyną na czele po cichu porządkowały sprawy wewnętrzne partii i czekały na lepszy moment. PO postawiło na pracę u podstaw w terenie, uruchamiając sieć klubów obywatelskich, w ramach których w wielu polskich miastach odbywała się rozmowa na najważniejsze tematy w debacie publicznej.

Początki konsolidacji PO były trudne. Inauguracja klubów nie wywołała powszechnego entuzjazmu, zaś wewnętrzne przepychanki negatywnie przekładały się na notowania partii w sondażach.

Ci, którzy wieszczyli rychły upadek Platformy, nie wzięli jednak pod uwagę szeregu czynników. Grzegorz Schetyna to polityczny zawodnik wagi ciężkiej, jedyny w Polsce polityk, który może mierzyć się z Jarosławem Kaczyńskim i nie dać się ograć jak małe dziecko. Ryszard Petru próbował potykać się z liderem PiS, jedyne co zobaczył to światełko w tunelu, światełko nadjeżdżającego pociągu, który następnie mocno poturbował lidera Nowoczesnej.

Schetyna to zatem dobry polityk na trudne czasy. Ma swoje wady i niedociągnięcia, ale w sytuacji totalnej wojny z PiS potrzebny jest generał, który daje największe szanse na odsunięcie Kaczyńskiego od władzy.

Kolejnym czynnikiem, który działał na korzyść Platformy jest czas. Im dalej od wyborów, tym efekt świeżości Nowoczesnej bardziej gaśnie, a Polacy zaczęli tęsknić za spokojnymi rządami koalicji PO-PSL, które w dużej mierze były antytezą rządów PiS, przynajmniej w sposobie prowadzenia polityki i w agresywności narracji.

Kluczowym aspektem, który został całkowicie pominięty przez tych, którzy przepowiadali nieuchronny upadek PO, to bogactwo zasobów partii, a dokładniej dysproporcja pomiędzy tymi zasobami, a możliwościami głównej konkurencji, czyli Nowoczesnej.

Platforma jest bardzo silna w samorządach, to właśnie tam jest obecnie jej główny bastion.

Ponadto przez 8 lat rządów partia Schetyny zgromadziła pokaźny kapitał ludzki i finansowy. PO ma swoich senatorów, a jej klub sejmowy liczy ponad 130 dusz. To wszystko stanowi pokaźny kapitał polityczny, z którego Schetyna zaczął robić coraz lepszy użytek.  

Roztropne działanie strategiczne to jednak za mało, żeby dokonać tak spektakularnego odbicia, jakiego dokonała Platforma na początku tego roku. Zapewne liczyła na to, że prędzej czy później Nowoczesna straci impet, pogrąży się w parlamentarnym marazmie, zaś wyborcy zaczną tęsknić za ciepłą wodą w kranie.

Nawet w najbardziej różowym scenariuszu nikt nie mógł zakładać, że Ryszard Petru dokona autodestrukcji Nowoczesnej i to w tak krótkim czasie. Madera była jednak dla lidera N, tym czym dla Napoleona Waterloo. Gdy Lawina ruszy, bardzo trudno jest ją zatrzymać. Tak też się dzieje w przypadku Nowoczesnej. N miała pogrzebać Platformę, a wygląda na to, że stanie się dokładnie odwrotnie. Politycznym newsem tygodnia było przejście 4 posłów z partii Petru do Platformy właśnie.

Trzeba przyznać, że PO miała w tej sytuacji dużo szczęścia. Postępująca dezintegracja konkurencji to sytuacja, na którą Platforma nie miała bezpośredniego wpływu. Mówi się jednak, że szczęście to nie wszystko. PO przez ostatni rok ciężko pracowała, by wychwycić korzystny moment, jeżeli ten się pojawi.

Dziś partia Schetyny praktycznie dogoniła w sondażach PiS, zaś przebąkiwania o rozpadzie PO to antyczna historia…

fot. flickr/PO

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Rafał Nowakowski

Media Tygodnia

Ładowanie