Polityka i społeczeństwo

Frasyniuk bez cenzury cz. 1 (wywiad)

Frasyniuk bez cenzury
PiS tak dzień w dzień wkurwia obywateli, że ten wkurw na PiS będzie większy niż wkurw na nieporadnych liderów opozycji. Z legendą opozycji czasów komuny rozmawia Szymon Gawryszczak.

S.G.: Czy nie sądzisz, że obserwujemy obecnie pewnego rodzaju wiosenne przesilenie na scenie politycznej?  Świadczyć o tym mogą chociażby ostatnie sondaże pokazujące znaczący spadek PiS-u, bardzo duży wzrost Platformy i coraz słabszy wynik Nowoczesnej.

W.F: Nie jestem optymistą, gdy patrzę na te sondaże, mimo że wyglądają dobrze i powinny nastrajać pozytywnie. Uważam, że znakomite sondaże Platformy nie wynikają z pracy Grzegorza Schetyny czy z nowej oferty Platformy Obywatelskiej, tylko z tego, co się wydarzyło w Brukseli. Właściwie wynikają wprost z nazwiska Donalda Tuska: to jest premia za jego zwycięstwo i manifest społeczeństwa czy wyborców, którzy potwierdzają w ten sposób swoje przywiązanie do Unii Europejskiej.

Obawiam się, że to nie zmusi Platformy Obywatelskiej do jakiegoś intensywniejszego działania. Przeciwnie, utrwali tylko takie myślenie, które zamieni się w którymś momencie w pewnego rodzaju szantaż wyborczy: mamy wysokie notowania, a wy nie macie za bardzo na kogo zagłosować, więc głosujcie na nas. To było zresztą widać w sytuacji, kiedy Schetyna zaproponował wspólne wybory samorządowe, rzekomą szeroką koalicję, a tak naprawdę  właściwa propozycja brzmiała: zapraszam do szeregowej koalicji, ale na naszych warunkach i na naszych zasadach.

I to oczywiście do niczego nie prowadzi. Mam wrażenie, że partie opozycyjne cały czas są w bezruchu intelektualnym. Żaden z przywódców nie próbuje być realnym kontrkandydatem dla Jarosława Kaczyńskiego. Właściwie nie bardzo wiemy, dlaczego mielibyśmy zagłosować na Platformę czy Nowoczesną.

S.G.: Ponieważ są „antypisem”?

W.F: Ja wiem, że lepszy jest Schetyna niż Kaczyński. Zdaję sobie doskonale sprawę, że lepszy jest Petru niż Kaczyński. To jednak trochę za mało.

Mobilizacja społeczeństwa przeciwko PiS-owi powinna być również swoistą mobilizacją intelektualną, podniesieniem poprzeczki dla wszystkich polityków. Jednak jak patrzę na politykę, to dostrzegam kryzys przywództwa i śmierć ruchu społecznego.

S.G.: Masz na myśli KOD?

W.F: Tak. Patrzę na KOD z dużym zawodem, powiedziałbym nawet zawodem miłosnym, bo wydawało mi się, że ten ruch jest powrotem do dobrej tradycji Solidarności, do tradycji społeczeństwa, które się organizuje, przedstawia pozytywny projekt.

W czasach, kiedy nie mieliśmy zielonego pojęcia o demokracji, to ta robotnicza solidarność w przeciągu dziewięciu miesięcy nie tylko zorganizowała sprawną strukturę, ale także odbyła ważny zjazd i miała świadomość, że trzeba budować zaplecze intelektualne i zgłaszać poważne propozycje. I to wszystko stało się w ciągu szesnastu miesięcy.

Solidarność miała bardzo poważną ofertę o charakterze obywatelsko-politycznym. W KOD-ie wygląda na to, że wewnętrzne targi doprowadzą do tego, iż wybory wewnętrzne będą w czerwcu. Pytanie, czy w czerwcu będzie z czego wybierać. Kryzys KOD-u powoduje, że ludzie rozdrabniają się na takie mniejsze grupki i właściwie każdego dnia mamy po kilka demonstracji i w każdy weekend mamy demonstrację za demonstracją i nic z tego kompletnie nie wynika.

Co więcej, mam wrażenie, że jak popatrzy się na polityków i popatrzy się na opozycję, to nagle się okazuje, że ważniejsze jest ich funkcjonowanie w wirtualnej rzeczywistości, którą jest niewątpliwie np. Facebook. Ten Facebook daje takie poczucie pewnego rodzaju komfortu. Polubienie antypisowskiego tekstu daje fałszywe poczucie spełnionego obywatelskiego obowiązku.

I nagle się okazuje, że w tej dramatycznej sytuacji, gdy właściwie jesteśmy już na poziomie tworzenia się totalitarnego państwa, dla niektórych odpowiedzią na to jest pigułka dzień po.  To jest ważny problem, że mamy krasnale, pełno krasnali we Wrocławiu a nie mamy krasnalki, ale ja się zastanawiam kurwa, gdzie jest poczucie realnego zagrożenia? Konkluzja moja jest taka: minął rok, nie mamy Trybunału Konstytucyjnego, wygląda na to, że ta większość parlamentarna przejedzie lada moment system sądowniczy, trwają przygotowania do przejęcia samorządu terytorialnego i nie może być tak, że odpowiedzią na to jest walka o możliwość używania pigułki. Trzeba się zreflektować i powiedzieć sobie: istnieje realne zagrożenie wypadnięcia z systemu europejskiego. Kaczyński chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej i teraz my dorośli mamy świadomość, jakie to są koszty, a młodzież wyjdzie na ulice dopiero wtedy, kiedy się okaże, że ta Unia Europejska już znikła.

S.G.: Młodzież jest grupą, która deklaruje największą niechęć do Unii Europejskiej. 

W.F: Ale młodzi to są ci ludzie, dla których ta Unia Europejska jest od zawsze. Oni na nią narzekają, bo nie znają rzeczywistości bez niej. Moim zdaniem jak Unia Europejska odpłynie, jak odpłyną te rynki, jak się utrudnią wzajemne kontakty, to oni wtedy staną w pierwszym szeregu, bo się im coś wtedy zabierze.

S.G.: To gorzkie słowa  w kierunku opozycji. Wspierałeś jednak aktywnie działalność KOD-u. Wcześniej pomagałeś tworzyć Nowoczesną. Można powiedzieć, że jesteś jej ojcem chrzestnym. Co tak naprawdę mógł zrobić KOD i cała opozycja, by PiS nie dewastował tego państwa, by odsunąć go od władzy?

W.F: Niewątpliwie to był rok moich osobistych porażek. Bardzo duże nadzieje wiązałem z Nowoczesną i z jej liderem. Szczerze powiedziawszy uważam, że zawalił, ponieważ  zaplecze Nowoczesnej składa się z ludzi mówiących ciekawszym językiem niż on. To są osoby, u których dostrzegam naturalną zdolność komunikowania się z ludźmi. Lider Nowoczesnej nie wytrzymał napięcia, nie wytrzymał własnej popularności. Ryszard nigdy nie potrafił pracować grupowo, a polityka to jest działalność zespołowa. Co prawda od lat budujemy politykę w oparciu głównie o liderów, ale sukces odnoszą ci, którzy tworzą zespół.

Wydaje się, że Petru zagubił nawet to, co miał najlepsze i naturalne, czyli bycie takim niekwestionowanym autorytetem w sprawach gospodarczych. Użyłbym do opisu tego języka  sportowego – Grzegorz Schetyna chętnie odwołuje się do piłki nożnej, ja odwołałbym się do sali bokserskiej: jakbym miał takiego sparingpartnera jak Morawiecki, to ja bym na miejscu Petru codziennie wzywał go do walki i punktował w sprawach gospodarczych. Generalnie wydaje się, że politycy są tylko dla dziennikarzy, odpowiadają tylko i wyłącznie na zadane pytania, interesują się wyłącznie tym, co  się pojawi aktualnie w mediach. I to widać na stronach partii politycznych. Kliknijmy na strony partii opozycyjnych. Czy tam widzimy realne zagrożenie, czy tam jest czarna zakładka pod tytułem stop, ta ustawa odbiera wam cząstkę demokracji?

S.G.: Kto czyta strony partii politycznych?

W.F: Ja czytam, bo jak chcę wyjść na demonstrację albo iść do telewizji to chciałbym zobaczyć, co faktycznie dzieje się w ustawodawstwie, a mniej interesuje mnie to, komu przewodniczący uścisnął dłoń.

Tam nie ma nic kręcącego, tam nie ma niczego, co powodowałoby zainteresowanie, tam nie ma niczego,  co można by było wyciągnąć na swojego facebooka. Gdyby była taka zakładka dotycząca przestępstw popełnianych przez PiS, zakładka z nazwiskami ludzi, którzy sprzeniewierzają się konstytucji, to moim zdaniem pojawiłoby się to  w życiu politycznym. Prawdę powiedziawszy poczucie bezkarności ludzi z PiS-u jest nieprawdopodobne,  uważam, że trzeba utworzyć  listę osób, którzy łamią konstytucję, listę ludzi, którzy naruszają w Polsce prawo, listę ludzi, którzy kłamią i pokazywać ją całemu społeczeństwu.

Żyjemy zupełnie jak w komunie, w środku zakłamanego systemu. Dla przykładu podam sytuację w której, europoseł PiS-u idzie do poznańskiego radia, dostaje niewygodne pytania, wychodzi z tego radia i zwalnia dziennikarza. Mimo to TVN go nieustannie zaprasza, pytam się dlaczego? Czy on jest autorytetem, czy to jest człowiek, którego powinniśmy naśladować? W ten sposób dewastujemy społeczeństwo obywatelskie. Uważam też, że opozycję gubi poprawność językowa.

S.G.: Nie jest trochę tak, że jednak Platforma ustawiła się po stronie totalnej opozycji, że wróciła polaryzacja i jednak zaczyna używać takiego ostrego języka.

W.F: Ja nie widzę tego ostrego języka.

S.G.: No wiesz, Władek, trudno żeby używali twojego języka…

W.F: Każde ich działanie to tylko reakcja. Generalnie pretensje do polityków mam taką, że oni komentują rzeczywistość, zamiast ją tworzyć. Ja mam prawo iść do telewizji, żeby komentować rzeczywistość, ale oni? Powinni ją kreować. Ja staram się w swoich wypowiedziach mówić o ważnych rzeczach, które trzeba uwzględniać. Jednak ostatnia sytuacja z UE pokazała, że to nie jest tak jak niektórzy mówią, iż dwa polskie plemiona się napierdzielają. Przecież 80% społeczeństwa opowiada się za Unią Europejską. Gdybyśmy o Unii Europejskiej opowiadali rzetelnie, gdybyśmy ludziom tłumaczyli, co nam ona wymiernie daje, co daje rolnikom, przedsiębiorcom, ludziom pracy, tym którzy poszukiwali pracy i znaleźli ją na rynku europejskim. Gdybyśmy im powiedzieli, że teraz istnieje ryzyko, że ktoś im to odbierze, gdybyśmy używali przy tym radykalnego języka, to moim zdaniem także z tych dwudziestu procent jeszcze z dziesięć przeciągnęlibyśmy na swoją stronę.

S.G.: Wydaje się że Platforma jednak wkroczyła na obszar tematyki  europejskiej i dobrze to rozgrywa.

W.F: Politycy w Polsce nastawiają żagle tam, gdzie wiatr wieje, a nie próbują, że tak powiem, wyznaczać kursu.

Mówisz i ta Platforma bardziej europejska, no właśnie było takie głosowanie dotyczące rezolucji dotyczącej podstawowych praw, że tak powiem niebicia kobiet, nieplucia na osoby transseksualne, prawda, wydawało się oczywistością. No co zrobiła ta partia, która podobno jest europejska? Jest kurwa antyeuropejska!

Mam żal do polityków Platformy o to, jak reagowali na krytykę Tuska przez polityków PiS.  

Na twarzach Schetyny i Petru także było widać, że dla nich Tusk jest takim samym zagrożeniem, a kiedy Kaczyński mówił, że Tusk jest kandydatem niemieckim, Schetyna siedział cicho, zamiast się temu ostro przeciwstawić, a teraz odcina kupony nie od swojego sukcesu.

Jak myślę o przyszłych wyborach samorządowych to uważam, że powinna powstać wielka inicjatywa, prezydentów dużych miast z największym autorytetem, którzy powiedzą, że obywatele nie odpuszczą.

Moja porażka z KODem polegała m.in. na tym, że rok temu tłumaczyłem Kijowskiemu, że silny KOD uporządkuje politykę także na poziomie lokalnym.

Powiedzielibyśmy politykom, że jak nie potrafią razem pracować to my, jako KOD pójdziemy do wyborów na poziomie gmin, bo jesteśmy reprezentacją obywatelską i wtedy politycy sami przyszliby do Mateusza.

Skoro KOD się obsunął, to prezydenci miast powinni zagrać w te tony, więcej, jeśli ten parlament jest słaby z powodu arytmetyki, to co powinien zrobić samorząd? To samorząd powinien stworzyć taką reprezentację, która dzieli się kompetencjami i np. Wrocław mógłby przejąć rolę monitorującego koszty związane z edukacją, Poznań spraw związanych z przestrzeganiem prawa i wolności. Gdańsk mógłby monitorować sposób dzielenia, przyznawania funduszy UE itp. Wtedy w sposób naturalny zwiększa się reprezentacja społeczna, ale zwiększa się też merytoryczna presja na rząd.

Nie mam pretensji, że PiS rządzi – wygrali wybory. Ja mam pretensje, że oni dewastują państwo. Że bezkarnie, nieustannie naruszają prawo, i że znowu spychają, więcej, że oni nieświadomie stali się zapleczem gry, którą prowadzi Władimir Putin. Czy Kaczyński jest dyktatorem, czy Kaczyński jest człowiekiem, który kiedyś kogoś zbił po twarzy? Nie. Jest nieudacznikiem. Niestety problem polega na tym, że wokół nieudacznika skrzykują się ludzie, którzy też mają takie poczucie, że im coś nie wyszło, znajdują wrogów i w ten sposób budują to negatywne myślenie. Nie udało się. Moim zdaniem ci, którym się nie udało, bardzo często sięgają po te populistyczne narzędzia. Generalnie są słabymi ludźmi. Siła nieudaczników powoduje, że zdepczą każdego w tłumie. I ta edukacja, ona jest cały czas aktualna.

część druga już jutro!

fot. K. Górska

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie