Gospodarka

Fiskus dokręci śrubę przedsiębiorcom. Są nowe, restrykcyjne wytyczne dla urzędników

Gdy na początku 2015 roku do mediów wypłynęła tajna notatka ówczesnego wiceministra finansów Jacka Kapicy, w mediach rozpętała się prawdziwa burza. Notatka dotyczyła spotkania urzędników resortu ówczesnego ministra finansów Mateusza Szczurka z naczelnikami izb oraz urzędów skarbowych. Mówiła ona o tym, że aż 80% kontroli ma kończyć się ukaraniem kontrolowanego w celu zwiększenia wpływów do budżetu. Ponadto, z notatki wynikało jasno, że za cel kontroli skarbowych uznano zwiększenie wpływów budżetu państwa. Urzędy, które nie wykonają normy miały być karane m.in redukcją etatów.

Należy obecnie zmienić tok myślenia w sprawie kontroli podatkowej– nie ma kontroli w celach prewencyjnych, kontrola ma przynosić wpływy budżetowe – głosiła treść notatki.

Sprawa zrobiła się bardzo głośna, głównie za sprawą organizacji przedsiębiorców takich jak ZPP, który nawet złożył zawiadomienie do prokuratury na urzędników MF. Zdaniem organizacji przedstawiciele resortu mieli przekroczyć swoje uprawnienia nakłaniając pracowników Izb Skarbowych do takiego prowadzenia kontroli, by kończyły się one nakładaniem na przedsiębiorców kar finansowych.

Podejście Ministerstwa Finansów do kontroli polskich przedsiębiorców kojarzy mi się z erą stalinowską i słynną maksymą „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie” – powiedział cytowany w komunikacie prezes ZPP Cezary Kaźmierczak. Sprawę oczywiście bardzo mocno nagłaśniały prawicowe media, otwarcie wspierające opozycyjne wówczas Prawo i Sprawiedliwość.

Tymczasem, jak możemy wyczytać z planu działalności Ministra Rozwoju i Finansów na rok 2018 dla działów administracji rządowej: budżet, finanse publiczne, instytucje finansowe tamte, rzekomo skandaliczne normy, ujawnione dzięki słynnej notatce z Opola zostały właśnie jeszcze bardziej zawyżone do poziomu nie niższego niż 84%.

Źródło: Skarbowcy.pl

Co podniesienie mierników oznacza dla polskich przedsiębiorców? Otóż, gdyby media prawicowe były rzetelne i nie kierowały się politycznym oportunizmem powinny powtórzyć argumentację z 2015 roku, gdy głównym celem było pokazać administrację podatkową jako narzędzie represji na biednych przedsiębiorcach. Powinni dziś straszyć przedsiębiorców, że działania pisowskiego MF oznaczają nic innego jak jeszcze bardziej drobiazgowe i upierdliwe przeczesywanie ksiąg podatkowych w celu znalezienia choćby jednej małej, drobnej pomyłki, którą będzie można opodatkować.

Tym razem jednak burzy nie będzie, a zamiast niej będzie to samo tłumaczenie, które stosował w 2015 roku Jacek Kapica. Że mierniki dotyczą TYPOWANIA do kontroli, nie samych kontrolujących a wyciek tej informacji to zemsta urzędników, którzy nie chcą “wziąć się do roboty”.

Inaczej mówiąc, mimo wielkiej reformy KAS i stworzenia przyjaznego ponoć fiskusa, dla przedsiębiorców nie zmienia się absolutnie nic. No może poza tym, że przez wprowadzenie jednolitego pliku kontrolnego kontrola podatkowa trwa de facto cały czas.

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie