Polityka i społeczeństwo

Czy Mateusz Kijowski to dobry lider KOD-u?

Mateusz Kijowski

Komitet Obrony Demokracji bez wątpienia wiele zawdzięcza Mateuszowi Kijowskiemu. Jednak przyszłość lidera ruchu jest niepewna. Od miesięcy rośnie grono krytyków Kijowskiego, co szczególnie dało o sobie znać przy okazji obchodów Święta Niepodległości. Po roku działalności KOD wciąż nie doszło do demokratycznych wyborów lidera i coraz bardziej zasadnym jest pytanie, czy dojdzie do zmiany warty na najwyższym stanowisku oraz czy taka zmiana jest dla dalszego rozwoju komitetu niezbędna?

Mateusz Kijowski miał w sobie wystarczająco dużo energii, aby stworzyć ruch liczący się w skali całego kraju.

Jednak coraz więcej przemawia za tym, że dotychczasowy lider nie jest w stanie zapewnić KOD stabilnej przyszłości. W krótkiej perspektywie przeciwnicy rządu byli w stanie dość spontanicznie zorganizować się i tłumnie wyjść na ulice. Jednak zapał społeczny łatwo zmarnować. Rząd Prawa i Sprawiedliwości prowadzi z KOD – em walkę na wyniszczenie, licząc na powolne wykrwawienie przeciwnika. Do najbliższych wyborów wciąż mamy 2 lata, a do kluczowych parlamentarnych aż 3, dlatego aby społeczny sprzeciw był skuteczny, nie może być sprintem lecz maratonem.

Jest to oczywiście wyzwania dla takiej inicjatywy. Wiele osób zaangażowanych w dotychczasowe protesty może zacząć tracić motywację do udziału w kolejnych, nie widząc w perspektywie czasu ich realnego wpływu na rzeczywistość. Utrzymanie zapału wśród zwolenników i przyciągnięcie nowych staje się dla Komitetu sprawą życia i śmierci. Ogólnopolski Strajk Kobiet tchnął nową energię w protest przeciw politykom, ale przed nim zauważalne było stopniowe słabnięcie frekwencji akcji Kodu. Coraz więcej Polaków jest znużonych tematem Trybunału Konstytucyjnego, a równocześnie wielu przeciwników rządu nie czuje zaufania do Komitetu Obrony Demokracji, przez co nie angażuje się w jego działalność.

Jak przywództwo Mateusza Kijowskiego ma się do powyższego wyzwania?

KOD jest powszechnie kojarzony z twarzą swojego lidera. Wszystko co powie lub zrobi Mateusz Kijowski wpływa bezpośrednio na zaufanie społeczne i popularność KOD-u. Problem Mateusza Kijowskiego polega na tym, że nie jest charyzmatycznym przywódcą. Wszyscy chcielibyśmy, aby idea i racjonalne argumenty miały charakter decydujący, ale w życiu politycznym tak nie jest. Sposób mówienia, ubiór, gestykulacja osoby mogą całkowicie odmienić odbiór przekazu. W przypadku Mateusza Kijowskiego tego elementu brakuje, dlatego lider KOD-u nie jest w stanie porwać wielkich rzeszy Polaków. Co więcej dla wielu Kijowski nie jest postacią wiarygodną, która wzbudza zaufanie. W ostatnim rankingu zaufania przeprowadzonym przez Ibris dla Onetu, Mateusz Kijowski cieszył się zaufaniem zaledwie 14% Polaków. Zostaje tym samym w tyle za Ryszardem Petru (30%), Barbarą Nowacką (22,8%), Grzegorzem Schetyną (19,8%), a nawet Adrianem Zandbergiem (14,4%). Z takiego punktu ciężko zostać przywódcą, który jest w stanie skutecznie zjednoczyć opozycję.

Kluczem do sukcesu KOD-u jest wykorzystanie potencjału całej społeczności, która się wokół niego skupiła przez ostatni rok. Utrzymanie motywacji i zaangażowania członków jest niezbędne, ponieważ aby sprostać wyzwaniom najbliższych 3 lat, komitet musi stać się szeroką i bardzo sprawną organizacyjnie strukturą. Na tym polu Mateusz Kijowski nie odniósł sukcesu. Rolą lidera jest łagodzenie sporów i dbanie o ducha współpracy. Tymczasem w KOD dochodziło do konfliktów i odejść, nad którymi Kijowski nie potrafił skutecznie zapanować. Pojawiały się oskarżenia o wyrzucanie z grup i cenzurę. Potencjał tysięcy szeregowych członków nie został w pełni wykorzystany.

Dużo zamieszania Mateusz Kijowski wywołał w listopadzie, poprzez umieszczenie wizerunku Romana Dmowskiego na marszu podczas obchodów Święta Niepodległości i okolicznościowych grafikach na portalach społecznościowych. Doprowadziło to do rozłamu ze środowiskami skrajne lewicowymi. Partia Zielonych opuściła koalicję Wolność, Równość, Demokracja. Jeszcze większą burzę wywołała wypowiedź lidera, który wyraził nadzieję, że w przyszłości uda się pójść z narodowcami w jednym marszu. Wywołało to oskarżenia o chęć bratania się z nacjonalistami i ONR. Zdarzenia te zostały wykorzystane przez wiceprzewodniczącego KOD-u Radomira Szumełdy, aby uderzyć w Kijowskiego i ogłosić już nie pod auspicjami KOD, Strajku Obywatelskiego 13 grudnia. Jest to przysłowiowe rzucenie rękawicy obecnemu liderowi. Wprawdzie mimo początkowej krytyki Kijowski protest poparł, ale nie musi to zakończyć sporu.

Przywódca powinien uważać na słowa, wypowiadać się w sposób jasny i precyzyjny, zwłaszcza na kontrowersyjne tematy.  O ile za wiele rzeczy można krytykować Mateusza Kijowskiego, o tyle jego postawa w odniesieniu do obchodów Święta Niepodległości może być czymś, czego Polska zdaje się coraz bardziej potrzebować. Lider KODu zdecydował się nie dzielić Polaków, ale zaakceptował, że wszyscy obojętnie z jakiej tradycji się wywodzimy, powinniśmy wspólnie świętować szczególnie ważne chwile dla naszego kraju.

Otwartość na osoby z różnych środowisk, szacunek do odmiennego zdania są tym, co powinno stanowić siłę KOD-u, w przeciwieństwie do łatwo szufladkującej i dzielącej Polaków władzy. Decyzje Kijowskiego może nie były najbardziej fortunne, jednak wskazały korzystny kierunek dla samej organizacji. Wrzucanie lekka ręką osób, które cenią wartości i tradycje narodową do worka nacjonalistów i faszystów jest tym, co napędza odbudowywanie sił przez skrajną prawicę, a to opozycji nie jest na rękę.

Mateusz Kijowski zwrócił się także na swoim blogu do sprzeciwiającego się dialogowi z osobami ze środowisk narodowych Radomira Szumełdy:

„Pamiętasz Radomirze, jak w Gdańsku na pogrzebie Inki i Zagończyka zza wielkiego banera Arki Gdynia chyba, trzymanego przez agresywnych, młodych ludzi, wyszedł 17-latek z Tczewa, podszedł do naszej zaatakowanej koleżanki, pomógł jej pozbierać rozsypane rzeczy do torebki i odprowadził? Czy pamiętasz, że 4 września na marszu w Gdańsku ktoś dyskretnie przekazał przez służbę porządkową wyprane i wyprasowane dwie flagi KOD-u wrzucone do toi toi’a na tym samym pogrzebie? Czy tych ludzi też chciałbyś wykluczyć? Skąd wiesz, ilu z obecnych pod Bazyliką czuło się niekomfortowo, ale nie miało dość wewnętrznej siły, żeby otwarcie sprzeciwić się setkom agresywnych współtowarzyszy? Czy chcesz ich na zawsze wepchnąć w szpony ideologii nienawiści? Nie dać im szansy na zmianę? Ja tak nie potrafię. Nie ma na to mojej zgody. Bo dla mnie każdy człowiek jest ważny”.

Warto wyciągnąć lekcję z tych słów, że w każdym środowisku są różni ludzie i nie można liczyć na zmiany w dobrym kierunku, jeżeli ci co walczą z podziałami, sami będą je pogłębiali. Posiadanie spójnej tożsamości jest dla oddolnego ruchu rzeczą podstawową.

Komitet Obrony Demokracji potrzebuje lidera, który przyciągnie do niego nowych sympatyków i wzmocni zaangażowanie aktualnych. W tej dyskusji trzeba brać pod uwagę zarówno charyzmę, sprawność organizacyjną, jak i wartości reprezentowane przez daną osobę. Mateusz Kijowski bez wątpienie wszystkich umiejętności doskonałego lidera nie posiada, jednak kluczowym pytaniem jest, czy KOD posiada kandydata, który przewyższałby umiejętności Kijowskiego, ale reprezentował też odpowiedni system wartości?

fot. shutterstock/Michael Wende

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie