Polityka i społeczeństwo

Czego media nam nie mówią? Polonocentryzm i jego zgubne skutki

Polonocentryzm

W pogoni za zyskiem, popularnością i sondażami upada jakość polskiej debaty publicznej. Media zamiast informować i uczyć nas czegoś nowego o świecie, stały się narzędziami politycznej lub ekonomicznej wojny, w której stawką jest władza i wielkie pieniądze. Współcześnie informacja nie musi być wartościowa ani nawet prawdziwa, ale za to musi się sprzedać. A jak wiadomo najlepiej sprzedaje się to, co wywołuje emocje lub dotyczy odbiorców w bezpośredni sposób.

Tym co stało się paliwem rynku medialnego, jeszcze długo przed rządami Prawa i Sprawiedliwości, była tak zwana “wojna Polsko-Polska”. Została ona doprowadzona do skrajności po wygraniu przez PiS wyborów parlamentarnych, kiedy przeobraziła się w wojnę totalną na linii rząd-opozycja. W tym konflikcie, gdzie media z obiektywnych obserwatorów przeobraziły się w aktywnych kibiców poszczególnych obozów, wszystko co nie dotyczy tego starcia schodzi na drugi plan.

Jakkolwiek reakcja opinii publicznej na to, co dzieje się w kraju jest bardzo ważna, ale nie można dać się zwariować, że całym naszym światem jest teraz teatr marionetek, jaki odbywa się od Żoliborza po Wiejską. Zapatrzeni we własne konflikty, które czasem przypominają dziecięce kopanie się po kostkach, nie zauważamy zmian, jakie zachodzą w otaczającym nas świecie. Są to jednak przemiany, które nie pozostaną bez wpływu na nasze życie.

Przeglądając polskie media, a zwłaszcza czołowe dzienniki informacyjne, można odnieść wrażenie, że wszystko co ważne dzieje się w Polsce. Ilość miejsca poświęconego światowi zewnętrznemu jest bardzo skromna. Oczywiście mamy wyjątki typu Brexit czy Donald Trump, ale są to przykłady radykalne, ponieważ destrukcja budzi emocje, a dogłębność analizy nawet tych przykładów przez polskie elity polityczne i medialne pozostaje otwarta. Postrzeganie rzeczywistości przez ideologiczny filtr sprawia, że nie tylko obywatele przestają być zorientowani, ale same elity polityczne nie czują jakiejkolwiek potrzeby samokształcenia, bo ze świadomości realiów międzynarodowych nikt ich nie rozlicza.

Niedawno przedmiotem żartów stała się Posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus, która na antenie programu “Młodzież Kontra” została zapytana o to, jak Polska powinna zareagować na budowę nowego Jedwabnego Szlaku, kluczowego projektu chińskiej polityki zagranicznej ostatnich lat. Zebrani w odpowiedzi usłyszeli śmiech posłanki i słowa “Nie rozumiem, o czym Ty mówisz… Przepraszam. Nie odpowiem Ci na to pytanie, bo się na tym nie znam i nie rozumiem Twojego pytania”. Zaistniała sytuacja szybko stała się narzędziem w rękach prawicowych mediów, do wyśmiewania totalnej głupoty totalnej opozycji. Jakkolwiek posłowie nie muszą i nawet nie powinni znać się na wszystkim, to pewna znajomość podstawowych pojęć powinna być standardem.

Polityczny polonocentryzm oraz niewiedza dotyczy całej klasy politycznej i sięga bardzo wysoko, bo aż na stanowiska ministerialne. W ostatnich miesiącach Polska nie jest dłużej podmiotem prowadzącym jakąkolwiek spójną politykę zagraniczną. Realizowanie interesów Polski nie jest na intencji zarówno rządu jak i polityków opozycji, ale szukanie kolejnych narzędzi do uderzenia w oponentów w kraju. Tak więc nasze elity polityczne prowadzą żenujące widowisko na skalę kontynentu. Z jednej strony rząd chce budować istny syndrom oblężonej twierdzy, aby umocnić poparcie w swoim elektoracie, tym samym chcąc pokazać siłę, obrażając kluczowych partnerów europejskich, a liczne wpadki czy błędne typowanie sojuszników stają się nic nie znaczącym szczegółem. Z drugiej strony opozycja z chęcią nagłaśnia krajowe problemy na forum międzynarodowym, szukając w nim legitymizacji swoich działań, co uderza w naszą reputację, zwłaszcza w sytuacji kiedy Prawo i Sprawiedliwość nie widzi w tym zagrożenia, ale okazję.

Powyższa sytuacja ma miejsce, ponieważ zarówno politykom jak i kibicującym im mediom, płynący z niej przekaz bardzo się podoba i świetnie sprzedaje. Jest zarówno duży popyt jak i podaż na takie informacje. W ten sposób powstaje olbrzymia luka, w którą wpada większość zdarzeń, które kształtują sytuację na świecie, ale nad Wisłą nie są uznane za ciekawe/klikalne/zrozumiałe.

Drogi czytelniku jeśli dotrwałeś do tego momentu, za co bardzo dziękuję, to zastanów się jak często słyszysz w głównych mediach rzeczowe informacje, które dotyczą np. Chin czy Japonii, które przecież są politycznie i gospodarczą na równym poziomie co Stany Zjednoczone i cała Unia Europejska. Jeśli poszerzymy pytanie o Indie, Amerykę łacińską czy Afrykę, to sytuacja staje się dramatyczna. Nawet o Bliski Wschód, który wydaje się docierać  do naszej świadomości. Jest to obraz przysłowiowo dziurawy jak ser szwajcarski.

A to właśnie przemiany zachodzące w tych zapomnianych przez nasze media zakątkach świata, często decydują o zmianach w polityce zagranicznej wielkich mocarstw, czy determinują podział biedy i bogactwa pomiędzy narodami. Nasza opinia publiczna woli na razie mieć na to oczy zamknięte. Niestety taka ignorancja wraca w postaci wielkiego zaskoczenia, jakie nastąpiło choćby po Brexicie i kolejnych zwycięstwach prawicy w krajach zachodu.

Jeśli chcemy, aby Polska mogła prowadzić skuteczną politykę międzynarodową, to musi mieć dobrze poinformowane społeczeństwo, ponieważ to właśnie z niego wywodzą się elity sprawujące władzę.

Nie możemy oczekiwać, że zawsze znajdą się “eksperci”, którzy będą wiedzieli co robić, ponieważ w każdej decyzji obok merytoryki potrzeba politycznego poparcia rządzących. Nasza polityka wobec Rosji, jak i naszych partnerów w Unii Europejskiej będzie błędna tak długo, jak nie uwzględnimy szerszego kontekstu sytuacji w jakiej są nasi partnerzy.

W tym procesie kluczowa jest rola mediów, które pełnią zarówno funkcję informacyjną dla społeczeństwa jak i kontrolną wobec rządzących. Jednak zmiany będą bardzo trudne dopóki zwykli Polacy nie pokażą, że są zainteresowani otrzymywaniem rzetelnych informacji.

Drogi czytelniku wszystko w Twoich rękach.

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Media Tygodnia

Ładowanie