Po godzinach

Cyrk w Krakowie – Popek kontra Pudzian na gali KSW 37

Popek kontra Pudzian

Już dzisiaj, 3 grudnia, na krakowskiej Tauron Arenie odbędzie się 37. gala organizacji KSW, pod nazwą „Circus of Pain”. Walką wieczoru jest starcie Karola Bedorfa oraz Fernando Rodrigueza Jr. Ten pojedynek, jak zresztą kilka innych na tej gali, bez wątpienia będzie stał na wysokim poziomie. Nie ulega również wątpliwości, że to nie starcie Karola Bedorfa przyciągnie tłumy kibiców zarówno na galę, jak i przed telewizory.

Gala może pobić rekordy oglądalności. Większość kibiców kupuje bilety oraz płaci ok. 40 złotych za transmisję w telewizji, by obejrzeć w akcji debiutanta na ringach KSW, popularnego rapera, Pawła „Popka” Raka oraz stałego już bywalca KSW, cieszącego się niezmienną popularnością, Mariusza „Pudziana” Pudzianowskiego. Ten fakt oczywiście nie dziwi, kontrowersyjne pojedynki od zawsze stoją za oglądalnością gal KSW.

Czy ich pojedynek można traktować poważnie, a może jest to klasyczny „freak fight”? Co do osoby Mariusza Pudzianowskiego, nie mamy wątpliwości, jest to już doświadczony zawodnik MMA. Pewnie zagorzali fani „Popka” również twierdzą, że ich ulubieniec, oprócz talentu muzycznego posiada duże umiejętności w walkach w klatce. Eksperci są jednak zgodni, popularny „Król Albanii” jest skazany na porażkę z „Pudzillą”.

Pod względem popularności raper „Popek” nie ustępuje byłemu strongmanowi „Pudzianowi”. Za obydwoma stoi rzesza fanów. Jednak pod względem sportowym wygląda to już zupełnie inaczej.

Nie podlega dyskusji, że „Pudzian” jest faworytem. Przemawia za tym dużo większe doświadczenie w mieszanych sztukach walki. Stoczył 14 pojedynków, 9 wygrał, a mierzył się z czołowymi zawodnikami MMA na świecie. Pudzianowski, zwany również „Pytonem”, nie raz zapowiadał, że „tanio skóry nie sprzeda”. Dzięki ciężkiej pracy, w 7 lat przeobraził się z dźwigającego tony „Dominatora” zawodów Strongman, we wszechstronnego zawodnika MMA. Dla „Pudziana”, oprócz oczywistych kwestii finansowych, może być to forma odbudowania się po przegranym pojedynku z obecnym trenerem „Popka”, Marcinem Różalskim.

Ciężko wskazać w czym mógłby upatrywać swoich szans Popek. Tym bardziej, że jego doświadczenie jest nikłe. Stoczył w MMA 3 walki, z czego dwie wygrał na galach nieistniejącej już organizacji – Cage Rage. O poziomie rywali, z którymi wygrał, świadczą statystyki ich pojedynków – 1 wygrana i 9 porażek. Do tego miały one miejsce 8 lat temu. Nie przemawia też za nim powszechnie znany, rozrywkowy tryb życia. To, co może dawać nadzieje jego fanom, jest postać jego trenera – Marcina Różalskiego. Tylko czy w kilka tygodni można stać się wojownikiem MMA z prawdziwego zdarzenia? Raczej wątpliwe. Na pewno przekonamy się, czy podopieczny „Różala” potraktował swoją karierę w KSW na poważnie. Jednego nie można „Popkowi” odmówić – odwagi. Podjął duże wyzwanie jak na pierwszą walkę w tej organizacji.

Często słychać również głosy przeciwko takim pojedynkom, głównie przez wątpliwą wartość sportową. Jednak prawda jest taka, że takie starcia niosą za sobą same korzyści. KSW to przede wszystkim biznes. Głównym bodźcem organizacji walki oraz obu zawodników oczywiście są pieniądze. Obaj panowie na pewno otrzymają wypłatę proporcjonalną do popularności tej gali. Pozostali zawodnicy gali mogą czuć się pokrzywdzeni, że ich pojedynki są w cieniu. Ale to przecież dzięki takim walkom, również oni dostają swoje gaże i zyskują popularność. Niewątpliwie kibice kochają i czekają również na takie starcia. W jasny sposób bardziej popularne staje się też całe MMA. Dla mnie jest to ciekawy dodatek do innych pojedynków na tej gali. Wygrana „Pudziana” nikogo nie zdziwi, „Popek” swoim zwycięstwem zszokuje. Waga ciężka nie raz rządzi się swoimi prawami. Mimo przewidywalnego rezultatu, z ciekawością czekam na dzisiejsze rozstrzygnięcie.

Media Tygodnia

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar
Ładowanie