Polityka i społeczeństwo

„Brudny świat polityki” – źli politycy i zniechęceni wyborcy, czyli polski Dziki Zachód

fot. flickr/KPRM

W przyszłym roku rozpoczyna się czteroletni maraton wyborczy, który zweryfikuje kształt sceny politycznej, ale także trwałość przebudzenia obywatelskiego, z którym mamy do czynienia od wygranej Prawa i Sprawiedliwości w wyborach 2015. Kampania samorządowa już się rozpoczyna.

Wielu spośród ludzi, którzy pierwszy raz stykają się z działaniem politycznym poczuje rozgoryczenie i rozczarowanie. Zniesmaczeni sposobem werbowania kadr i środków przez czołowe partie polityczne, darują sobie tę całą aktywność, tak jak setki ich poprzedników z istniejących i obumarłych ruchów ostatniego 25-cio lecia. A konsekwencje mogą być gorsze, bo i skala aktywizacji społecznej jest dzisiaj większa, a czasy niespokojne.

Niezaangażowani, bo politycznie sfrustrowani

Intelektualiści ubolewają nad niskim zaangażowaniem obywatelskim.  Traktują je jako zarzut i usiłują wzbudzać w ludziach poczucie winy. Nie rozgrzeszają wielokrotnym rozczarowaniem. Jakby nie wiedzieli, że nic autentycznego od lat nie może się tutaj urodzić. Zapominają o tym, że patriotów, którzy mają w swoim życiu epizod polityczny lub społeczny, jest całkiem sporo. Prawie każdy z nas kogoś takiego zna. Rozczarowanego. I to nie tylko w roli wyborcy.

Ludzie idą do partii, do ruchów, bo chcą się czuć lepiej jako obywatelki i obywatele. Chcą mieć wpływ na rzeczywistość, coś zmienić. A potem zderzają się z medialno – polityczną maszyną. Nieoficjalnie wyznaczane pole takiej gry politycznej i jej patologiczne zasady określa się jedynymi możliwymi realiami funkcjonowania w przestrzeni publicznej i ostateczną szansą jakiegokolwiek wpływu na władzę. Walka, którą toczy się nie tylko z oponentami politycznymi, ale także własną, zdeprawowaną partią lub ruchem i sprzyjającymi mu mediami to mission impossible.

Demoralizacja ,,pookrągłostołowych” działaczek i działaczy

Niektórzy świeży działacze i działaczki próbują inaczej. U podstaw i z czystymi intencjami. Do czasu aż cwaniacka strategia wielu dzisiejszych 50-cio i 70-ciolatków, posłów i radnych z zawodu, nie wkręci ich w wyborczą maszynkę, przez którą niewiele się w tym kraju zmienia. Przebudzonym działaczom obywatelskim, czy nowym polityczkom mówi się, że ktoś musi dostać głosy i lepiej, żeby byli to choćby najgorsi, ale ,,nasi”, bo właśnie w taki sposób realizuje się postulaty. Że inaczej się nie da, więc trzeba przeć do kasy i trzeba się pchać na afisz. Że takie a nie inne metody są sprawdzone, więc muszą im zaufać. Że to czy tamto jest fajne, ale się nie sprzeda.

,,Gra o tron” jest ekscytująca, ale nie jako strategia mająca wpływ na realne życia, na prawdziwych ludzi. Nie wtedy gdy partie oferują zaangażowanym ludziom miejsca na listach wraz z ,,zasadami” :

 – Sprawami obywateli i obywatelek interesuj się tylko w okresie wyborczym. Wtedy sprawdź co jest na topie i o tym opowiadaj.

– Program wyborczy dostosuj do trendów przedwyborczych. Nie ma znaczenia, czy jest spójny z wcześniej głoszonymi poglądami.

– Nie czytaj raportów, programów, a nawet sondaży (chyba, że poparcia dla partii lub swojej osoby) . Skoro żyjesz na tej ziemi to wiesz najlepiej.

– Bądź zdolny do tak szerokich kompromisów, że dzisiejszy wróg jutro będzie przyjacielem i odwrotnie.

– Nie czekaj aż ktoś cię zaprosi do współdziałania. Wepchnij się tam sama lub sam. Wszędzie tam gdzie są kamery. I nie przejmuj się, że czasem u wejścia na scenę kilka osób stoi i obserwuje ten spektakl z niedowierzaniem.

– W okresie kampanii nie zapomnij poklepać po ramieniu młodego działacza lub działaczkę oraz sfotografować na zbiórce podpisów czy innych ulotkach, ale poza tym pracę u podstaw możesz sobie odpuścić. Tylko ,,bywaj”.

– W kreowanie umiejętności partyjnych ,,dołów” i młodzieży inwestuj tylko wtedy, kiedy w okolicy nie ma już szansy na wyłuskanie zamożnych przedsiębiorców, celebrytów lub odbicie ,,medialnych” talentów opozycji.

– Zawsze pamiętaj, że o twoim zwycięstwie decydują bogaci sponsorzy bilbordów, spotów oraz ,,kowalskobusów”. A oni mają swoje interesy.

– Stosuj mądrość życiową – ludzie są głupi, ale niektórzy są wpływowi. Otaczaj się tylko tymi, którzy mogą ci coś załatwić. I tak wygrasz z takimi, co to zauważą i nagłośnią.

– Daj spokój z autokrytycyzmem. Na wszelkie zarzuty jest tylko jedna odpowiedź – oponenci to naiwni rozłamowcy, a ty, gdyby nie oportunizm, to byś tego przejścia dla pieszych i obiadów w szkole nie załatwiła. A ilu znajomych nie miałoby dzisiaj roboty!

,,Normalni” po mniej lub bardziej oficjalnym zetknięciu się z taką polityką, albo się demoralizują, albo odchodzą.

Akcja rezygnacja

Wbrew temu, co wydaje się aroganckim, ,,pookrągłostołowym” okupantom polskich mediów i polityki – ludzie nie idą za liderami jak owce. Częściej godzą się na ich wezwania w ramach wewnętrznego kompromisu. Coś na zasadzie dołączenia do Czarnego Wtorku, choć nie był to jakiś ,,specjalny” termin.

Gdy zorientują się, że dobro ,,wodza” lub partii przesłania prawdziwą motywację do działania, jaką jest skuteczność realizacji postulatów i chęć bycia ,,w porządku”, otrząsają się z polityki jak z gnoju. Kolejne lata cynicznie komentują doniesienia medialne i pozostają głusi na lamenty dotyczące niskiej frekwencji wyborczej.

Wygrywanie jakkolwiek już nie wystarczy

Tym razem na banicji  może skończyć znacznie większa masa świeżo zaangażowanych, opozycyjnych działaczy i działaczek. Aktywność wcześniej nieaktywnych jest bowiem znacznie wyższa. Wtedy negatywna opinia zatoczy szerokie kręgi również wśród ich znajomych, czyli wyborców i coraz więcej osób powie, że ma to wszystko gdzieś!

Albo polityczną patologię uda się powstrzymać, albo nawet jeśli ta czy inna partia ,,niekaczyńskiego” wygra jeszcze jakieś wybory, w dalszej przyszłości, nieuchronnie przegramy demokrację.

Niestety ludzie z opozycji PiS jedynie innych potrafią obwiniać o porażki. A większość programów publicystycznych prowadzona jest chyba tylko dla uciechy dziennikarzy i ich komentatorów. Gdyby polityka była oparta na załatwianiu spraw zwykłych Kowalskich a nie odrealnionych na gierkach, połowa zmieniłaby zawód na jakiś bardziej ,,ekscytujący”.

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Zuzanna Jakowicka

Z wykształcenia psycholożka i dziennikarka. W praktyce częściej instruktorka fitness i marketerka. Chłonie zagadnienia niepowiązanych obszarów takich jak kultura fizyczna, biznes, marketing, rynek pracy, psychologia, kultura społeczna i symbolika. Od prawie 23 lat systematycznie trenuje. Mniej więcej od tego czasu zapisuje przemyślenia w zbyt długich tekstach. Gdy uzna, że trzeba angażuje się w działania społeczne i polityczne. Dba jednak o niezależność myślenia.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie