Polityka i społeczeństwo

Duży błąd premier Szydło. Tak PiS buduje grunt pod kolejną narodową klęskę

Duży błąd premier Szydło. Tak PiS buduje grunt pod kolejną narodową klęskę
Fot. P.Tracz/KPRM

Polityka historyczna jest bardzo ciężkim zagadnieniem dla państwa o tak trudnej przeszłości jak nasza. W świetle rocznicy wybuchu Drugiej Wojny Światowej wymaga ona szczególnej ostrożności, aby z jednej strony uszanować pamięć o ofiarach, wymaga również umiejętności wyciągnięcia wniosków, aby do podobnej katastrofy nigdy więcej nie dopuścić.

Chciałoby się powiedzieć, że rząd, który szczególny nacisk kładzie historię będzie umiał wyjść z takiego wyzwania obronną ręką. Tak się jednak nie stało.

To, co mogliśmy usłyszeć z ust Beaty Szydło na Westerplatte na pierwszy rzut oka mogło budzić kontrowersje tylko z powodu politycznych przytyków pod adresem Niemiec i Unii Europejskiej, którym insynuowano rozmawianie we współczesnej Europie z pozycji siły. Jednak w przemówieniu premier pojawiło się także coś innego, co powinno zwrócić nasza uwagę. Mowa tu o propagandowym romantyzmie przedstawiania historii Polski. W przemówieniach polityków PiS w ocenie wydarzeń liczy się moralność i racja, a nie ochrona życia obywateli.  Premier powiedziała m.in.:

“Polska była ofiarą, ale i bohaterem II wojny światowej.”

“Możemy być z dziś z siebie dumni, staliśmy po właściwej stronie, zachowaliśmy się jak trzeba”

“To wartości, którymi kierowali się w czasie wojny Polacy legły później u podstaw procesu jednoczenia się Europy. Polska ma moralne prawo do upominania się o te wartości”

“ Polska ma obowiązek stać na straży solidarności, jedności i równych praw wszystkich państw.”

W zasadzie we wszystkich oficjalnych wypowiedziach okraszanych cały dzień transmitowanymi reportażami TVP dominuje doprowadzony do poziomu absurdu patetyzm. Dla premier Szydło jak i Antoniego Macierewicza moralna racja i wyższość zamykają temat refleksji z Kampanii Wrześniowej. Polska miała rację i koniec, tragedia śmierci 6 milionów obywateli nie stanowi motywacji do dyskusji o zapewnieniu bezpieczeństwa narodu i powstrzymania przyszłych wojen. Krew naszych rodaków jest towarem o nazwie “moralne prawo”, które ma usprawiedliwiać wszystko, co rząd w swojej nieudolności i partykularyzmach robi na arenie międzynarodowej. Premier utwierdza naród w przekonaniu, że ma być obrońcą, “Winkelriedem narodów”. To my mamy stać na straży solidarności i jedności. Skoro ofiara Polaków legła u podstaw zjednoczenia Europy, to można rozumieć, że bez tej ofiary Europa nie byłaby zjednoczona. Retoryka szkodliwa i równie nieprawdziwa jak analogiczne słowa prawicy, że bez Powstania Warszawskiego nie byłoby wolnej Polski.

Premier wtłacza w umysły Polaków przeświadczenie o jakiejś wyimaginowanej wyjątkowości, polityczno-społecznym znaczeniu ofiar poniesionych przez obywateli Polski w czasie wojny. Polityka i wojna jest niestety brutalnym procesem, w którym ludzkie życie zbyt często nie miało znaczenia. Jest to bolesne do zaakceptowania, że ofiara 6 milionów Polaków, choć bez wątpienia wymagająca szczególnej naszej pamięci, nie miała niestety na powojenne położenie Polski większego wpływu. Była ona owocem bezsensownego bestialstwa dwóch reżimów totalitarnych, których rolę trzeba na każdym kroku podkreślać. Wojna była działem wrogich ideologii, których reprezentanci wykorzystali słabość państwa Polskiego do dokonania zbrodni na jego obywatelach. Premier podkreślała odpowiedzialność Niemiec, jednak poza tym mówiła Polakom to, co po prostu chcą usłyszeć. Najtrudniejsza lekcja, jaka powinna zostać wyciągnięta z II Wojny Światowej, to prosta prawda, że państwo ma chronić swoich obywateli, a nie mieć moralną rację. Moralność jest bowiem tarczą polityczną elit, które zawiodły. Państwo polskie, II RP zawiodła bowiem Polaków. Elity ówczesnej Polski z chęcią poszły na wojnę, której nie mogliśmy wygrać. Konfliktu, do którego państwa nie potrafili przygotować. Naszą powinnością jest walka o to, aby nasze państwo nigdy więcej nie było tak słabe. Polska musi być zdolna chronić życie swoich obywateli i wspierać utrzymanie pokoju. Żeby były to możliwe rząd musi odrzucić romantyczne postrzeganie międzynarodowej polityki w życiu publicznym oraz nagminne polityczne granie historią na rzecz większej dozy realizmu.

Tymczasem PiS zamiast budować silną pozycję Polski zajmuje się toczeniem konfliktu na wszystkich frontach w Europie. Równocześnie w kraju mami ludzi patriotycznymi iluzjami i bajkami o rzekomej mocarności naszego kraju w Europie.

Niestety niewiele to się różni od II RP, która także popadła w wewnętrzny podział społeczny i rozpełzającą się korupcję, a w polityce zagranicznej w konflikt ze wszystkimi sąsiadami. Kiedy wówczas doszło do konfrontacji, to najpierw II RP przyłączyła się do grabieży jedynego potencjalnego sojusznika wobec Niemiec w regionie – Czechosłowacji, aby potem zostać osamotnioną na placu boju.

Nasi politycy powinni umieć wyciągać wnioski, a nie powtarzać błędy, które doprowadziły do drugowojennej katastrofy. Niestety w debacie publicznej wciąż dominuje romantyzm i bezrefleksyjna idealizacja przeszłości, podczas gdy w polityce tryumfy święci małostkowość i partyjny interes ponad polską racją stanu.

Fot. P. Tracz/KPRM

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie