Gospodarka

Bezwarunkowy dochód podstawowy – czy Polacy go potrzebują?

fot: 123rf.com

Bezwarunkowy dochód podstawowy, czy jest potrzebny?

W ostatnich latach, w dyskusjach nad sposobami zwalczania biedy i ubóstwa, coraz większą popularnością cieszy się idea bezwarunkowego dochodu podstawowego. Zakłada ona, że każdy mieszkaniec kraju, niezależnie od statusu materialnego, będzie otrzymywał comiesięczne świadczenie od państwa, które pozwoli mu zaspokoić podstawowe potrzeby. Przeanalizujmy argumenty za i przeciw takiemu rozwiązaniu.

Co zyskamy dzięki dochodowi podstawowemu?

Zwolennicy pomysłu argumentują, że pozwoli on ostatecznie rozwiązać problem biedy, ponieważ obecnie osoby najuboższe, nawet ze wsparciem pomocy społecznej ledwo wiążą koniec końcem. Osoby w trudnej sytuacji życiowej nie musiałby podejmować się niebezpiecznych zajęć, rezygnować z wychowania dzieci czy dalszej edukacji. Dzięki dochodowi podstawowemu ludzie mieliby zyskać poczucie bezpieczeństwa, a zamiast koncentrować się na codziennym przetrwaniu mogliby rozwijać swoje pasje i zainteresowania, zyskując większą szanse na podjecie lepiej płatnej i zarazem bardziej satysfakcjonującej pracy.

Zwolennicy często powołują się na wyniki eksperymentu z wypłatą świadczeń w kanadyjskim miasteczku Dauphin w latach 1974-9, w wyniku którego spadła nawet liczba wypadków, wizyt u lekarzy i poprawiła się kondycja psychiczna lokalnej społeczności.

Czy wprowadzenie dochodu podstawowego jest realne?

Przeciwko pomysłowi przemawia całkiem sporo argumentów.

Zmniejszenie motywacji do pracy

Można przyjąć, choćby na przykładzie efektów programu 500+, który może spowodować spadek zatrudnienia o 200 tys osób, że wiele osób zadowoli się dochodem podstawowym, rezygnując z nisko płatnej albo niepełnoetatowej pracy. Z powodu eliminacji presji ekonomicznej, zmniejszy się także motywacja osób obecnie bezrobotnych do efektywnego szukania zatrudnienia.

Istnieją obawy, czy zerwanie więzi między dochodami a pracą nie przyczyni się do kształtowania niewłaściwych i jeszcze bardziej roszczeniowych postaw młodzieży, która nie będzie miała dobrych wzorców do naśladowania.

Eskalacja migracji

Większość koncepcji dochodu podstawowego zakłada wypłacanie go każdemu mieszkańcowi kraju, nie tylko obywatelom. Rodzi to ryzyko olbrzymiej, niekontrolowanej imigracji osób zainteresowanych korzystaniem z tego świadczenia, co tylko nasiliłoby już istniejący kryzys migracyjny.

Koszta budżetowe

Największym przeciwnikiem dochodu podstawowego jest jego koszt. Obecnie w Polsce żyje 32600 osób pełnoletnich, jeśli założymy wysokość dochodu podstawowego na np. 1000 zł, to całkowity koszt projektu w skali roku wyniósłby astronomiczne 392 mld. złotych. Przypomnijmy, że program 500+ to w porównaniu około 20 mld zł, które i tak sprawiły duże trudności budżetowe.

Zwolennicy dochodu podstawowego nie chcieliby rezygnować przy jego wprowadzaniu z publicznej edukacji czy służby zdrowia, co powoduje, że w ramach obecnych dochodów nie ma możliwości sfinansowania takiego rozwiązania bez dużych podwyżek podatków, które uderzą w pracowników, poprzez zwiększenie bezrobocia i obniżenie pensji netto. Polska gospodarka straciłaby także na konkurencyjności, co spowolniłoby wzrost gospodarczy.

Czy mamy dowody, że dochód działa?

Warto zwrócić uwagę, ze w wielu argumentacjach na korzyść dochodu podstawowego stosuje się manipulacje przy powoływaniu się na eksperymenty. Koronne argumenty w postaci miasteczka Dauphin, którego program przyniósł obiecujące rezultaty, nie były w rzeczywistości realizacją idei powszechnego dochodu podstawowego. Dauphin nie przyznał świadczeń wszystkim mieszkańcom, ale tylko tym najuboższym. Dodatkowo wysokość świadczenia nie była stała, ponieważ od każdego 1 zarobionego dolara zmieszano jego wysokość o 50 centów, co oznacza, że w rzeczywistości był to tzw. negatywny podatek dochodowy.

Negatywny podatek dochodowy – kompromis warty rozważenia?

Negatywny podatek dochodowy w przeciwieństwie do bezwarunkowego dochodu podstawowego ma licznych zwolenników, nawet wśród znanych wolnorynkowych ekonomistów, ponieważ pozwala on zastąpić zbiurokratyzowaną pomoc społeczną tańszym w utrzymaniu i prostym systemem. Polega on na przyjęciu progu podatkowego, powyżej którego każda złotówka ulegałby opodatkowaniu, a poniżej którego państwo przekazywałoby świadczenie będące określonym procentem z różnicy między dochodem danej osoby a progiem. Takie rozwiązanie ma tę korzyść, że trafia faktycznie do osób najbardziej potrzebujących i eliminuje systemową “pułapkę biedy”, kiedy to osoba uboga nie może podjąć żadnej dodatkowej pracy, aby poprawić swoją sytuację, ponieważ straciłaby w tym momencie państwowe świadczenia, które często byłyby więcej warte od wypracowanej pensji.

Negatywny podatek dochodowy uwzględnia zalety dochodu podstawowego, ale równocześnie eliminuje wiele jego wad, stanowiąc zarazem realną alternatywę dla obecnego, kosztownego i nieefektywnego systemu pomocy społecznej.

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Piotr Lipiński

Piotr Lipiński - Student Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W wolnym czasie działacz pozarządowy. Interesuje się polityką i ekonomią.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie