Polityka i społeczeństwo

Andrzej Duda nie odpuści sporu z Kaczyńskim. Wszystko przez jeden bardzo ważny szczegół

Andrzej Duda nie zrezygnuje ze sporu z Kaczyńskim. Wszystko przez jeden bardzo ważny szczegół
fot. Shutterstock/Dagmara_K

Dla sporej części obserwatorów życia politycznego w Polsce lipiec 2017 roku na stałe zapisze się w historii jako moment, w którym prezydent Duda przestał być Adrianem, a stał się Andrzejem.

Warto mieć jednak na uwadze, że zawetowanie przez głowę państwa dwóch kluczowych dla PiS ustaw, o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa, nie czyni z Andrzeja Dudy obrońcy konstytucji, ani strażnika demokratycznych wartości. Duda zawetował te dwie ustawy, gdyż tak było mu politycznie na rękę.

Trudno też nie zauważyć sporej krótkowzroczności części środowiska antyPiS, które po raptem dwóch, co prawda bardzo kluczowych wetach, gotowe jest wybaczyć prezydentowi wszystkie przewinienia, takie jak demolka Trybunału Konstytucyjnego, zaprzysięganie tych, a nie innych sędziów, czy też podpisywanie po nocach wszystkiego, co głowie państwa Jarosław Kaczyński na biurko położył.

Większość obserwatorów zachodzi w głowę, czy mamy do czynienia z trwałą tendencją emancypacji Dudy, czy też jest to jednorazowy wybryk?

Wygląda na to, że prezydent nie chce wracać do roli Adriana. Bynajmniej nie dlatego, że głowa państwa czuje, że nie ma już powrotu do relacji sprzed weta. Motywacja Dudy jest zgoła odmienna. Najzwyczajniej w świecie skosztował odrobiny wolności i niezależności, zaś nowo odkryta podmiotowość polityczna najwyraźniej przypadła mu do gustu.

Wczorajsza informacja z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w której czytamy, że prezydent odwołuje wręczenie nominacji generalskich i admiralskich, jest kolejnym przejawem próby wybicia się na niezależność. Nie będzie to wprawdzie niezależność pewna, ale już wywalczenie sobie mocniejszej, bardziej autonomicznej pozycji w obozie rządzącym brzmi dla Dudy szalenie atrakcyjnie.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że prezydent będzie kontynuował kurs budowania własnej pozycji politycznej. Nie wiadomo narazie dokąd takie działanie go zaprowadzi, ani jaki dokładnie cel mu przyświeca. Bardzo prawdopodobne jest jednak to, że Duda będzie coraz mocniej zaznaczał swoją podmiotowość.

W związku z powyższym, prezydent nie tylko nie zawróci z obranej ścieżki, co będzie grał jeszcze ostrzej. Innego wyjścia już nie ma. Poza tym Duda ewidentnie polubił swoją nową pozycję. Wczorajszy prztyczek w nos Antoniego Macierewicza jest na to kolejnym dowodem…

fot. Shutterstock/Dagmara_K

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Rafał Nowakowski

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Media Tygodnia

Ładowanie